Kulinarne kaprysy Karolki

Przetwory

  • niedziela, 18 października 2015
    • Ketchup pikantny

      W tym roku miałam w planach oprócz ketchupu z żółtych pomidorków jeszcze pikantny ketchup z papryczkami chilli i sos barbecue. W miarę upływu sezonu na przetwory, brakowało mi czasu i byłam przekonana, że te dwa ostatnie jednak nie powstaną. Któregoś dnia wspomniałam w domu, że pomidory lima u innych są po 2zł/kg, a u nas w mieście po 3,5zł! Babcia powiedziała, że kupi je na targu, bo widziała nawet po 1,80zł i będę mogła sobie zrobić ketchup i wykorzystać część papryczek chilli. Tak też zrobiła. Czy chciałam czy nie, czas musiał się znaleźć i pomidory trzeba było przetworzyć na ketchup. Koniec końców byłam bardzo zadowolona, że jednak się zmobilizowałam i mamy kolejne przetwory w swojej spiżarni. A największym plusem było to, że mój Mąż, który w tym sezonie próbował już kilku domowych ketchupów zrobionych przez różne osoby, powiedział, że ten jest najlepszy jaki jadł i muszę zrobić więcej, bo ta porcja nie wytrzyma nawet do zimy! Tym samym przekonał mnie, że warto podzielić się z Wami przepisem :) My ten ketchup jadamy nie tylko do grzanek i kanapek, ale też do chipsów w formie dipu. Naprawdę jest przepyszny, spróbujcie!

      Ketchup pikantny

      Składniki:

      • 2,2 kg pomidorów
      • 2-3 cebule
      • 3 ząbki czosnku
      • 4 papryczki chili
      • 4 łyżki oleju
      • 80 ml czerwonego octu winnego
      • 10 łyżeczek cukru
      • 1,5 łyżeczki musztardy
      • 1 i 3/4 łyżeczki soli
      • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
      • 1/2 łyżeczki papryki ostrej
      • 1 łyżeczka papryki słodkiej
      • oregano
      • estragon

      Wykonanie:

      Pomidory sparzamy wrzątkiem i obieramy ze skóry. Wycinamy twarde trzpienie, po czym kroimy pomidory na ćwiartki lub nieregularne kawałki podobnej wielkości i umieszczamy w garnku. Podgrzewamy, mieszając od czasu do czasu, aż spora część płynu wyparuje. Przecieramy pomidory przez sitko, pozbywając się pestek. Jeśli ketchup jest jeszcze za rzadki, nadal podgrzewamy, nie zapominając o mieszaniu. Na oleju podsmażamy pokrojone w kostkę cebule, obrane, pokrojone w plastry ząbki czosnku i wypestkowane papryczki chilli. Przesmażamy przez ok. 5-10 minut, aż cebula się zeszkli i dodajemy do przecieru pomidorowego. Dodajemy ocet, cukier i musztardę. Blendujemy na gładką masę. Doprawiamy solą, pieprzem i paprykami. Kiedy uzyskamy pożądany smak, dodajemy posiekany estragon i oregano. Podgrzewamy jeszcze 5 minut, po czym gorący ketchup przekładamy do wyparzonych słoiczków. Zakręcamy mocno i pasteryzujemy przez 20 minut.

      Ketchup pikantny

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 października 2015 12:59
  • poniedziałek, 07 września 2015
    • Konfitura z aronii (pozostałej po soku) w klimatach mojito

      Na początku muszę się przyznać, że dzisiejszy przepis był wielką niewiadomą i totalną improwizacją. Odciskając owoce do soku z aronii strasznie krajało mi się serce na myśl, że miałabym je wyrzucić... Postanowiłam je przerobić na konfiturę. Już od dłuższego czasu chciałam zmieszać aronię z miętą, myślałam o soku lub o konfiturze. Jako, że sok robiłam pierwszy raz, nie chciałam eksperymentować i zrobiłam go tylko z cytryną, ale ta konfitura i tak była wykorzystaniem czegoś, co już zostało raz użyte, więc mogłam sobie pozwolić na "szaleństwo". Dwa słoiczki dałam rodzicom - zachwycali się aromatem i bardzo smakował im mój wyrób. Całą rodziną lubimy raczej kwaskowe wyroby, niż te przesłodzone. Jeśli spodziewacie się czegoś w stylu kupnego, słodkiego dżemu to możecie poszukać innego przepisu, bo temu do niego daleko. Konfitura jest gęsta, kwaskowa i orzeźwiająca. Dla wielbicieli drinka mojito :)

      Konfitura z aronii (pozostałej po soku) w klimatach mojito

      Składniki:

      • Owoce aronii pozostałe po przygotowaniu z nich soku - waga początkowa: 2kg
      • 1 szklanka cukru
      • 1/2 szklanki cukru trzcinowego
      • 3 limonki
      • 700 g jabłek
      • 30 liści mięty

      Wykonanie:

      Odsączone z soku owoce przekładamy do garnka, zasypujemy cukrami i zaczynami podgrzewać. Z limonek wyciskamy sok i dodajemy do aronii. Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Dodajemy do garnka razem z porwanymi na kawałki umytymi liśćmi mięty. Gotujemy wszystko do momentu, aż jabłka się rozpadną - pamiętamy o mieszaniu! Po tym czasie blendujemy mikserem na gładką masę i przekładamy do wyparzonych słoików. Dobrze zakręcamy i pasteryzujemy 10 min. Z podanych proporcji wychodzi 6 słoiczków 300 ml i jeden mniejszy.

      Konfitura z aronii (pozostałej po soku) w klimatach mojito

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Konfitura z aronii (pozostałej po soku) w klimatach mojito”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 września 2015 12:44
  • niedziela, 06 września 2015
    • Sok z aronii

      Czy wiecie, że aronia jest świetna na nadciśnienie? Czytałam o kuracjach, które skutecznie pomagają zwalczyć wysokie ciśnienie, a trwają od tygodnia do 6 tygodni, opierając się jedynie na piciu codziennie konkretnej dawki soku z aronii lub zjedzeniu jej owoców. Szczerze przyznam, że to naprawdę pomaga. Mój dziadek lubi sobie czasem usiąść przy krzaczku i zjeść garść aronii. Po paru dniach takiej konsumpcji okazało się, że ciśnienie spadło mu wręcz niebezpiecznie. On, jako wysokociśnieniowiec bierze regularnie leki na ten cel i musi teraz uważać z aronią, bo podwójne zbijanie ciśnienia też nie jest dobre. On musi zostać na lekach z innego powodu, ale Wam naprawdę polecam przy niewielkich kłopotach z wysokim ciśnieniem. Dodatkowo wyczytałam, że aronia zawiera tak ogromną ilość witamy B3 (PP), że aby dostarczyć ją organizmowi w inny sposób, trzeba np. 100-krotnie więcej cytryn, które też zawierają B3. Właściwości aronii można by wymieniać bardzo długo. Dla mnie cenną informacją jest, że zawarte w nich związki przyspieszają metabolizm, czyli spalanie tłuszczy i węglowodanów. A poza tym jest po prostu dobry :) Sok z aronii zrobiłam w tym roku po raz pierwszy, bo nasze krzaczki mają dopiero 2 lata. Mimo to, już udało nam się zerwać z nich 4,5 kg owoców! Jeśli zdecydujecie się skorzystać z tego przepisu, nie wyrzucajcie pozostałych po soku owoców, bo ja ze swoich zrobiłam jeszcze wspaniałą konfiturę z nutą a'la mojito - miętowo-limonkową. Jest pysznie, aromatycznie i zdrowo!

      Sok z aronii

      Składniki:

      • 2 kg aronii
      • 1 kg cukru
      • 4 szklanki wody
      • sok z 2 cytryn

      Wykonanie:

      Oczyszczoną i odszypułkowaną aronię wstawiamy do zamrażalnika na min. 24 godziny - moja mroziła się 3 dni, ale to po prostu z braku czasu na zrobienie soku :). Po wyjęciu z zamrażarki, aronię zasypujemy cukrem i czekamy, aż się odmrozi - potrwa to kilka godzin. Kiedy to nastąpi, zalewamy ją wodą i zaczynamy podgrzewać. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy jeszcze ok. 30 minut. Odstawiamy do ostygnięcia na kolejne kilka godzin - ja zostawiłam na całą noc, bo było już późno. Kolejnego dnia przelałam wytworzony sok przez durszlak (może być też duże sito) do mniejszego garnka, a pozostałe na durszlaku owoce dociskałam tłuczkiem do ziemniaków, aby puściły jeszcze sok. Jeśli chcecie mocniejszy sok, możecie przetrzeć owoce przez sito lub zblendować je, a potem odcisnąć przez gazę. Ja jednak zostawiłam owoce i przetworzyłam je na konfiturę - nic się u mnie nie zmarnuje :) Do powstałego soku dodajemy sok z cytryn, dokładnie mieszamy i przelewamy do wyparzonych słoiczków. Ja użyłam buteleczek po sokach marchewkowych, bo mają zakrętki i według mnie lepiej się z nich korzysta. I lepiej się prezentują :) Słoiki mocno zakręcamy i pasteryzujemy ok. 15 minut. Z tych proporcji wyszło mi ok. 2,2 l soku.

      Sok z aronii

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Sok z aronii”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      niedziela, 06 września 2015 11:20
  • czwartek, 03 września 2015
    • Cukinia w oliwie po włosku

      Zamykania cukinii do słoików ciąg dalszy. Często jadamy makarony lub zapiekanki z cukinią, dlatego wpadłam na pomysł, by zamarynować cukinię w oliwie. Jeśli zechcemy dodać cukinię do dania, będzie ona już aromatycznie zamarynowana w suszonych ziołach i czosnku. Prościej i szybciej się nie da :) A oliwa, która zostanie, przejdzie smakiem ziół i będzie wspaniałym dodatkiem do pieczywa - nic się nie zmarnuje. Nie myślcie, że to, co dziś Wam pokażę, jest tylko jednym ze składników jakiegoś dania. Taka cukinia świetnie smakuje również jako samodzielna przekąska.

      Cukinia w oliwie po włosku

      Składniki na 2 słoiki 580 ml:

      • 2 kg cukinii
      • 2 papryczki chilli (po 1 na słoik)
      • 6 ząbków czosnku (po 3 ząbki na słoik)
      • sól
      • pieprz ziołowy
      • tymianek
      • oregano
      • rozmaryn
      • oliwa z oliwek

      Wykonanie:

      Cukinię myjemy i kroimy w plastry (jeśli są małe) lub w półplasterki (jeśli są większe) - końcówki wyrzucamy. Kawałki cukinii posypujemy solą i odstawiamy na min. pół godziny, aby puściła z nich woda. Po odsączeniu z wody, wkładamy kilka plastrów na dno wyparzonych słoików. Posypujemy je odrobiną pieprzu, tymianku, oregano i rozmarynu, wrzucamy też ząbek czosnku przekrojony na pół. Przy brzegu każdego słoika umieszczamy papryczkę chilli. Następnie układamy warstwami cukinię i zioła z czosnkiem. Cukinia zmięknie po posypaniu jej solą, więc proponuję ją dociskać, aby maksymalnie wykorzystać pojemność słoików. Kiedy słoiki są już zapełnione, całość zalewamy oliwą z oliwek, aż do gwintu. Zakręcamy słoiki i nie pasteryzujemy ich, bo oliwa najlepsza jest na zimno.

      Cukinia w oliwie po włosku

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Cukinia w oliwie po włosku”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      czwartek, 03 września 2015 17:46
  • niedziela, 30 sierpnia 2015
    • Ketchup z żółtych pomidorków

      Wiosną nakupiłam mnóstwo nasion pomidorów. Nie tylko tych standardowych rozmiarów, ale i małych pomidorków koktajlowych - żółtych i czerwonych w różnych odmianach i kształtach. Okazało się, że te mniejsze bestie wyjątkowo hojnie rodzą owoce. I tak sobie je zajadamy... do sałatek, kanapek, na grzankach, w zapiekankach... Szkoda by było wszystko przejeść i nie zamknąć ich smaku nawet w jednym słoiku, dlatego zrobiłam ketchup. To pierwsze moje przetwory pomidorowe i w dodatku wybrałam akurat ketchup... Pierwszy raz zawsze przeraża, więc nie szalałam z dużą porcją, ale po wczorajszej pizzy z dodatkiem domowego, żółtego ketchupu już wiem, że zrobię kolejną. Muszę przyznać, że zrobienie ketchupu wcale nie było trudne, spróbujcie :)

      Ketchup z żółtych pomidorków

      Składniki:

      • 1 kg żółtych pomidorków - u mnie były to 2 odmiany małych pomidorków koktajlowych i gruszkowych oraz kilka sztuk dużych żółtych pomidorów
      • 1,5 małej cebuli lub 1 średnia
      • 1-1,5 ząbka czosnku
      • 2 łyżeczki oleju
      • 5 łyżeczek cukru
      • 40 ml octu jabłkowego
      • 3/4 łyżeczki musztardy
      • sól
      • pieprz
      • gałka muszkatołowa
      • oregano

      Wykonanie:

      Pomidory myjemy, kroimy na pół (większe okazy na kilka kawałków) i wrzucamy do garnka. Gotujemy do odparowania większej części płynu, mieszając co kilka minut. Po odparowaniu pomidory przecieramy przez sito, a pozostałe na nim skórki wyrzucamy. W międzyczasie podsmażamy na oleju cebulę pokrojoną w kostkę i czosnek przeciśnięty przez praskę. Po chwili dodajemy je do pomidorów i miksujemy wszystko blenderem. Doprawiamy octem, musztardą, gałką muszkatołową, solą i pieprzem. Powstały ketchup dalej gotujemy, aby nadal odparowywał, aż do pożądanej przez nas konsystencji. Kiedy ją osiągniemy, dodajemy garść siekanego, świeżego oregano. Przekładamy ketchup do słoiczków lub butelek, zakręcamy i pasteryzujemy. Z tych proporcji otrzymacie 300 ml ketchupu.

      Ketchup z żółtych pomidorków

      Wpis dodaję do akcji:

      Warzywa psiankowate 2015 Pora na pomidora!
      
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (5) Pokaż komentarze do wpisu „Ketchup z żółtych pomidorków”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      niedziela, 30 sierpnia 2015 10:58
  • poniedziałek, 24 sierpnia 2015
    • Kolorowa sałatka z cukinii na zimę

      Cukinia w naszym ogródku nadal rodzi swoje owoce i nie zapowiada się, żeby szybko skończyła. Dodawałam ją już do potraw na różne sposoby, ale totalnie zapomniałam o tym, że przecież świetnie nadaje się również na przetwory... Pierwsza próba zamknięcia cukinii do słoików zaowocowała kolorową sałatką w delikatnej octowej zalewie z dodatkiem oleju. Wyjątkowo lubimy tego rodzaju sałatki, bo używamy ich nie tylko jako dodatek do obiadu, ale też do domowej roboty hot-dogów.

      Kolorowa sałatka z cukinii na zimę

      Składniki:

      • 3,25 kg cukinii (waga po wycięciu gniazd nasiennych)
      • 800g cebuli
      • 1 kg marchewki
      • 900 g papryki (waga po wycięciu gniazd nasiennych)
      • 4-5 ząbków czosnku
      • 2 papryczki chilli bez nasion
      • natka pietruszki
      • gorczyca
      • ziele angielskie
      • pieprz czarny ziarnisty
      • sól

      Zalewa

      • 7 szklanek wody
      • 3,5 szklanki octu
      • 3,5 szklanki cukru
      • 1 i 3/4 szklanki oleju

      Wykonanie:

      Z podanych składników sporządzamy zalewę i doprowadzamy do jej zagotowania. Cebule, czosnek i marchewki obieramy, cukinię i papryki myjemy. W zależności od wielkości, cukinię kroimy albo na plasterki, albo na półplasterki. Przy większych okazach konieczne jest uprzednie wydrążenie z cukinii gniazd nasiennych. Cebulę kroimy w piórka i dodajemy do cukinii. Posypujemy solą, aby puściły soki, a potem odsączamy. Marchew ścieramy na tarce o dużych oczkach.  Papryki wydrążamy i kroimy w paski. Drobno siekamy papryczki chilli. Wszystkie warzywa mieszamy razem i dodajemy listki natki pietruszki - ilość według uznania. Sałatkę przekładamy do wyparzonych słoików - wyszło mi ok. 25 słoików o pojemności ~330 ml. Do każdego słoika dodajemy szczyptę gorczycy, 2 ziela i 3-4 kulki czarnego pieprzu. Dopełniamy słoiki zalewą, dobrze zakręcamy i pasteryzujemy ok. 10 minut od momentu zagotowania wody.

      Kolorowa sałatka z cukinii na zimę

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kolorowa sałatka z cukinii na zimę”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 sierpnia 2015 09:25
  • wtorek, 18 sierpnia 2015
    • Ogórki z kurkumą

      Jak wcześniej wspominałam, z Hrubieszowa przywiozłam nie tylko przepis na ogórki pikantne, ale na jeszcze jedne - z kurkumą. W tym roku mają u nas swój debiut. Ostatnio czytałam o cudownych właściwościach kurkumy, dlatego postanowiłam zrobić spore zapasy przetworów z jej dodatkiem. Kurkumę polecam wszystkim chorym na reumatoidalne zapalenie stawów, chorym na raka (nie, nie ma cudownego uzdrowienia, ale zauważalny jest dobry wpływ na samopoczucie), osobom mającym choroby sercowe i wszystkim tym, którzy po prostu chcą się zdrowo odżywiać. Kurkuma pomaga zapobiegać chorobie Alzheimera, chorobom mózgu i depresji. Samo zdrowie!

      Ogórki z kurkumą

      Składniki:

      • 3 kg ogórków
      • 2 główki czosnku
      • gorczyca
      • nać selera korzeniowego

      Zalewa

      • 3 szklanki cukru
      • 2 1/2 szklanki octu
      • 3 szklanki wody
      • 1 łyżka kurkumy

      Wykonanie:

      Sporządzić zalewę i zagotować ją. Ogórki obrać i pokroić w słupki, a następnie zasypać solą, by puściły wodę. Odsączyć, po czym przekładać do słoików razem z ząbkami czosnku, gorczycą i nacią selera. Ja układałam swoje ogórki dość ukośnie, aby się zmieściły, dlatego na środku utworzyła mi się wolna przestrzeń, do której wsypałam ziarna gorczycy, po 1,5 ząbka czosnku (pokrojonego na kilka mniejszych kawałków, żeby lepiej wydobyć z nich smak) i gałązkę naci selera. Tak przygotowane słoiki zalać zalewą, dobrze zakręcić i pasteryzować ok. 10 min. (od momentu zagotowania wody).

      Z podanego przepisu wyszło mi 9 słoików o pojemności 540 ml.

      Ogórki z kurkumą

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      wtorek, 18 sierpnia 2015 11:27
  • poniedziałek, 17 sierpnia 2015
    • Marynowane rzodkiewki

      Musiałam zużyć całą rzodkiew, jaka została w ogródku, bo zaczęła przerastać. Trochę za późno się za nią wzięłam, ponieważ spora część była niezdatna do użytku - dziurawa i "zdrewniała". Po segregacji rzodkiewek i tak została ich cała masa, więc nie było opcji na przejedzenie tego w twarożku czy w sałatce. Żeby nie zmarnować tyle jedzenia, postanowiłam zamarynować pozostałe rzodkiewki. Wyszły sprężyste i chrupiące. Świetnie sprawdzały się też w sałatkach. 

      Marynowane rzodkiewki

      Składniki:

      • 1,5-2 pęczki rzodkiewki (trudno mi określić ilość, bo ja zrywałam z własnego ogródka, a część była przerośnięta lub nie nadawała się do użycia)
      • 1/4 szklanki octu jabłkowego
      • 1 szklanka wody
      • 3 ziarna pieprzu czarnego lub kolorowego
      • 2 ziela angielskie
      • 1-1,5 łyżeczki cukru
      • szczypta gorczycy
      • szczypta soli

      Wykonanie:

      Rzodkiewki kroimy na cienkie plastry (na tarce bądź przy pomocy mandoliny, ewentualnie ostrego noża). Z reszty składników robimy zalewę. Doprowadzamy do jej zagotowania. Rzodkiewki umieszczamy w słoiku i zalewamy przygotowaną, jeszcze ciepłą mieszanką. Dobrze zakręcony słoik stawiamy do góry nogami (choć mój "złapał" bez tego), aby wieczko wklęsło. Dla pewności możemy słoik zapasteryzować. Zalewy wyszedł dokładnie jeden słoik 580 ml. Otwarty słoik przechowujemy w lodówce.

      Marynowane rzodkiewki

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 17 sierpnia 2015 14:49
  • sobota, 15 sierpnia 2015
    • Dżem brzoskwiniowy z imbirem

      W 2013 roku aduparosnie organizowała konkurs Niezwykły słoik. Zgłosiłam do akcji swój przepis na poniższy dżem. Nie zostałam wtedy wyróżniona, ale ten przepis wraca do mnie co roku. Nie przepadamy za słodkimi przetworami, więc przygotowuję małe porcje dżemu, żeby po prostu nie zmarnować go po otwarciu. Dżem jest nie tylko prosty w przygotowaniu, ale też bardzo pyszny :)

      Dżem brzoskwiniowy z imbirem

      Składniki:

      • 1,5 kg brzoskwiń
      • 1 - 1,5 szklanki cukru
      • 2,5-3 cm korzenia imbiru
      • Sok z 0,5 - 1 cytryny (wedle uznania)

      Wykonanie:

      Brzoskwinie należy umyć, obrać i wypestkować. Pokroić w drobną kostkę i włożyć do garnka. Zasypać cukrem i poczekać, aż puści soki. Imbir obrać i zetrzeć na tarce - potrzebne są dwie łyżeczki, które dodajemy do brzoskwiń. Następnie zaczynamy podgrzewać całość i dodajemy sok z cytryny. Gotujemy przez ok. 45 minut, aż zgęstnieje, a owoce zmiękną. Odstawić do ostygnięcia. Ja zostawiłam na całą noc. Drugiego dnia podgrzałam dżem. Gotowałam kilka minut, aż konsystencja mi odpowiadała i gorący przekładałam do wyparzonych słoików.

      Pasteryzować ok. 10 min. Z tych proporcji uzyskałam 3 słoiki o pojemności 235 ml i czwarty o tej samej lub nieco mniejszej pojemności.

      Dżem brzoskwiniowy z imbirem

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      sobota, 15 sierpnia 2015 13:30
  • piątek, 14 sierpnia 2015
    • Pikantne ogórki

      Kiedy równe 2 lata temu wybraliśmy się na długi sierpniowy weekend do Hrubieszowa, zostaliśmy ugoszczeni przez Mamę naszego kolegi pyszną kolacją. Jednym z dodatków na stole były ostre ogórki. Wszystkim bardzo smakowały, dlatego przed naszym odjazdem poprosiłam o przepis. Nie tylko zdobyłam przepis na ogórki pikantne, ale również inne, które na pewno Wam zaprezentuję. Wszystko po kolei :)

      Pikantne ogórki - do słoików / na zimę

      Składniki:

      • 2 kg ogórków
      • 2,5 -3 cebule
      • 3 pęczki natki pietruszki
      • ziele angielskie
      • gorczyca

      Zalewa

      • 3 szklanki octu
      • 4 szklanki wody
      • 4 szklanki cukru
      • 1 łyżka pieprzu białego mielonego
      • 1 łyżka przyprawy GRILL PIKANTNY

      Wykonanie:

      Ogórki pociąć w plastry, zalać wodą w stosunku 9:1 z solą - ja użyłam 1 szklanki soli i 9 szklanek wody, a potem po prostu wyciągałam ogórki i moczyłam następne porcje w tej samej solance. Odsączone ogórki przekładać warstwami do słoików (z plasterkami cebuli i nacią pietruszki). Ogórki-cebula-nać - 2 razy, a na wierzch jeszcze ogórki. Do każdego słoiczka dodać po 2 ziela i szczyptę gorczycy. Słoiki dopełnić zalewą i pasteryzować ok. 15 minut.

      Z tej ilości wyszło 8 słoików 320 ml i 3 większe ok. 500 ml

      Pikantne ogórki

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 14 sierpnia 2015 10:32