Kulinarne kaprysy Karolki

Wpisy

  • wtorek, 04 października 2016
  • niedziela, 02 października 2016
    • Ciasteczka francuskie z masą serową i jeżynami

      Zaczął się październik... Myślałam, że nie zdążę w tym roku pokazać Wam tego przepisu, ale widziałam, że w sklepie można jeszcze kupić jeżyny! Czyli to chyba ostatni dzwonek, by zrobić takie szybkie ciasteczka francuskie z ich dodatkiem. Jeżyny zebrałam podczas grzybobrania - było ich za mało na ciasto, więc zdecydowałam na się na małe słodkości :) Wczoraj wróciłam z dwutygodniowego szkolenia - tam nie miałam czasu, żeby cokolwiek dodać, ale teraz postaram się to nadrobić. Zaczynam od ciasteczek!

      Ciasteczka francuskie z masą serową i jeżynami

      Składniki na 18 ciasteczek:

      • 1 opakowanie ciasta francuskiego (300g)
      • 200 g serka kremowego śmietankowego
      • 3,5 łyżki cukru pudru
      • 1 szklanka jeżyn
      • 1 jajko
      • cukier puder do posypania

      Wykonanie:

      Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni (góra-dół). Ciasto rozwałkowujemy i dzielimy na 18 małych prostokątów. Serek miksujemy z cukrem pudrem. Nakładamy porcje serka na środek każdego prostokąta i układamy na nim po kilka jeżyn. Ciasteczka układamy na blasze piekarnika wyłożonej papierem do pieczenia - mi wyszły 2 blachy, piekłam partiami. Brzegi ciastek smarujemy rozkłóconym jajkiem. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy do wyrośnięcia i zbrązowienia brzegów, ok. 20 minut. Gotowie ciasteczka wyciągamy z piekarnika i pozostawiamy do ostygnięcia. Przed podaniem posypujemy je cukrem pudrem. Można udekorować listkami mięty. Smacznego!

      Ciasteczka francuskie z masą serową i jeżynami

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Ciasteczka francuskie z masą serową i jeżynami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      niedziela, 02 października 2016 11:20
  • piątek, 23 września 2016
    • Makaron udon z kapustą bok choy i pieczarkami portobello

      Będąc ostatnio w osiedlowych delikatesach, zobaczyłam w promocji świeży makaron udon. Nigdy go nie próbowałam, a moje zamiłowanie do kuchni azjatyckich już kreowało w głowie potencjalne dania z jego wykorzystaniem ;) Jak już szaleć i eksperymentować, to na całego! Kupiłam też kapustę bok choy i duże pieczarki portobello. Z torbą pełną nowych składników prawie pobiegłam do domu, by móc wreszcie z nimi pokombinować. Zrobiłam taką kompozycję i co mogę napisać jeśli chodzi o wrażenia? Połączenie smaków jak najbardziej przypadło mi do gustu, ale świeży makaron udon nie. Jest śliski, mało apetyczny jak dla mnie... być może faktycznie sprawdza się w ramenach, ale w takiej formie raczej nie. Może macie inne smaki, może dla Was to jeden ze smakołyków... przekazuję przepis, bo smakowo jest fajny, choć jak dla mnie, można zmienić typ makaronu - najlepiej na sobę!

      Makaron udon z kapustą bok choy i pieczarkami portobello

      Składniki na 1 dużą porcję:

      • 2 łyżki oleju
      • 1 kapusta bok choy
      • 2 pieczarki portobello
      • 1 czerwona papryczka chilli
      • 2 ząbki czosnku
      • 200 g świeżego makaronu udon
      • 1 łyżka sosu hoisin
      • 1 łyżka octu ryżowego
      • 1 łyżka sosu sojowego
      • sezam do posypania
      • szczypior do posypania

      Wykonanie:

      W dużym, rozgrzanym woku podsmażamy na oleju pokrojone w paski liście kapusty bok choy. Po 2 minutach dodajemy posiekaną drobno papryczkę chilli i pokrojone w paski pieczarki portobello. Smażymy kolejną minutę. Dodajemy obrane i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, smażymy kolejną minutę. Pozwalamy, bo ewentualny nadmiar płynów wyparował. Makaron udon wrzucamy do wrzątku, a po czasie podanym na opakowaniu odcedzamy go (zazwyczaj jest to 1-3 minut) i dodajemy do woka. Mieszamy z warzywami. Dodajemy sos hoisin, sos sojowy i ocet ryżowy. Dokładnie mieszamy wszystko, by składniki się połączyły i wykładamy na talerz. Posypujemy ziarnami sezamu i siekanym szczypiorem.

      Makaron udon z kapustą bok choy i pieczarkami portobello

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Makaron udon z kapustą bok choy i pieczarkami portobello”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 23 września 2016 15:59
  • wtorek, 30 sierpnia 2016
  • wtorek, 23 sierpnia 2016
    • Szakszuka

      Jajka sadzone na pomidorach z dodatkiem kiełbaski chodziły za mną już od dawna. Szakszuka to danie kuchni tunezyjskiej, polegające na przyrządzeniu sadzonych jaj na pomidorach, papryce, cebuli i kiełbaskach. Samo słowo szakszuka oznacza bałagan. Powiem Wam, że ten bałagan jest przepyszny! :) Ja przygotowałam swoją szakszukę na smażonych frankfuterkach, dodałam też zielone chilli i obowiązkowo - kmin rzymski! Na rodzinnym śniadaniu wszyscy byli nią zachwyceni! Tego musicie koniecznie spróbować :)

      Szakszuka

      Składniki:

      • 1 łyżka oleju
      • 3 frankfuterki
      • 1 cebula
      • 1/2 papryki czerwonej
      • 1/2 zielonego chilli
      • 3 pomidory
      • 2 ząbki czosnku
      • sól
      • pieprz
      • papryka ostra
      • kmin rzymski mielony
      • 4 jajka
      • natka pietruszki

      Wykonanie:

      Na oleju podsmażamy pokrojone na kawałki frankfuterki. Dodajemy do nich obraną i pokrojoną w kostkę cebulę, a po chwili także paprykę i chilli. Po kolejnych 2 minutach dodajemy obrane ze skórki i pokrojone w kostkę pomidory. Całość smażymy, aż część płynu z pomidorów odparuje. W międzyczasie dodajemy także przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Kiedy nadmiar soków odparuje, doprawiamy danie do smaku solą, pieprzem, papryką ostrą i kminem rzymskim. Na wierzch wybijamy 4 jajka i smażymy, aż się ładnie zetną. Można na chwilę przykryć patelnię pokrywką. Kiedy jajka się zsiądą, posypujemy szakszukę siekaną natką pietruszki i podajemy :) Smacznego!

      Szakszuka

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Szakszuka”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      wtorek, 23 sierpnia 2016 07:24
  • poniedziałek, 22 sierpnia 2016
    • Wołowina po burgundzku

      Przeglądam ostatnie wpisy i muszę przyznać, że wieje wegetarianizmem :P W tym tygodniu zaczęłam nową pracę. Z racji moich godzin pracy kompletnie nie posiadam czasu wolnego. Szczerze powiedziawszy, nie jem nic szczególnego, zawsze coś na szybko - aż wstyd. W weekend jednak zaszalałam. W sobotę urządziłam porządne, wypasione śniadanie, na które zaprosiłam rodziców, a potem na obiad przygotowałam jeszcze większą petardę - wołowinę po burgundzku. Już drugi raz ją przygotowywałam i znowu nie mogłam się oderwać od garnka :P To danie to idealne połączenie dla mięsożerców i winopijców - osobiście pokochałam je od pierwszego spróbowania :) Jak uprzednio, skorzystałam z TEGO przepisu, ale lekko go zmodyfikowałam - nie obtaczałam wołowiny w mące przed smażeniem, ale zagęściłam sos mąką na sam koniec.

      Wołowina po burgundzku

      Składniki:

      • 120 g boczku
      • 800 g wołowiny - użyłam udźca wołowego
      • 2 łyżki oleju
      • 500 ml czerwonego, wytrawnego wina, najlepiej oczywiście, by był to burgund
      • 500 ml bulionu wołowego
      • 1 łyżka koncentratu pomidorowego
      • 2 liście laurowe
      • 2 ząbki czosnku
      • 2 marchewki
      • 250 g pieczarek
      • 200 g małych cebulek (nie mogłam znaleźć perłowych, które są najbardziej odpowiednie, więc dodałam małe szalotki)
      • 3 łyżki masła
      • tymianek
      • sól
      • pieprz
      • 1 łyżka mąki pszennej

      Wykonanie:

      Na oleju podsmażamy pokrojony w kostkę lub paseczki boczek. Usmażony boczek zdejmujemy z patelni, pozostawiając na niej wytopiony tłuszcz, i przekładamy do garnka, w którym będziemy przygotowywać danie. Na tym samym tłuszczu podsmażamy pokrojoną w sporą kostkę wołowinę. Kiedy kawałki wołowiny podsmażą się na brązowo z każdej strony, przekładamy mięso do garnka z boczkiem. Na patelnię po smażeniu mięsa wylewamy wino i ciągle podgrzewając, zeskrobujemy wszystko z dna patelni. Wino z sokami pozostałymi po smażeniu mięsa przelewamy do garnka. Całość zalewamy również bulionem. Dodajemy liście laurowe, koncentrat pomidorowy i przeciśnięte przez praskę 2 ząbki czosnku. Przykrywamy garnek i gotujemy całość na małym ogniu przez ok 2 godziny. Po tym czasie marchewki obieramy, przepoławiamy i kroimy w dość duże kawałki. Dodajemy do mięsa i gotujemy 10 minut. Pieczarki czyścimy, kroimy na połówki lub ćwiartki (w zależności od wielkości), a cebulki obieramy. W razie potrzeby cebulki również przekrajamy na pół. Na maśle podsmażamy przygotowane pieczarki i cebulki. Po 2-3 minutach dodajemy je do mięsa - do tego czasu powinno już zmięknąć. Dodajemy tymianek i pieprz do smaku. Gotujemy do miękkości wszystkich warzyw - min. 30 minut. W niewielkiej ilości wody rozrabiamy mąkę, hartujemy ją odrobiną sosu i dodajemy do potrawy. Gotujemy jeszcze chwilę. Doprawiamy do smaku solą. Ja podaję wołowinę po burgundzku z pieczywem, bo tak najbardziej mi smakuje i tak też polecam. Smacznego!

      Wołowina po burgundzku

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 22 sierpnia 2016 08:39
  • sobota, 13 sierpnia 2016
    • Kalarepa panierowana w orzechach

      Skoro mam w ogródku swoją BIO, EKO itp. kalarepę, to muszę z tego korzystać. Zupa krem z kalarepy już była, a teraz wymyśliłam taką przekąskę. Plastry kalarepy panierowane w orzechach z dodatkiem bułki tartej. Niezbyt przepadam za orzechami włoskimi, a do tego to był kompletny eksperyment, więc dodałam asekuracyjnie bułkę tartą. Teraz wiem, że można użyć samych orzechów, a gdyby były laskowe, to już w ogóle dla mnie bomba!

      Kalarepa panierowana w orzechach

      Składniki:

      • 2 kalarepy
      • sól
      • pieprz
      • 1-2 jajka
      • 3 łyżki bułki tartej
      • 3 łyżki zmielonych orzechów włoskich
      • olej do smażenia

      Wykonanie:

      Kalarepy obieramy i kroimy w plastry. Niezbyt grube jednak, aby kalarepa podczas smażenia zdążyła zmięknąć - grubość przekrojonego plastra na zdjęciu, to grubość maksymalna, te cieńsze kawałki były dużo smaczniejsze. Każdy plaster z obu stron solimy i pieprzymy. Odstawiamy na 5-10 minut. Jajko roztrzepujemy widelcem. Orzechy mielimy i łączymy z bułką tartą (można nie dodawać bułki, ale wtedy należy ją zastąpić orzechami, inaczej nie wystarczy nam panierki). Plastry kalarepy obtaczamy najpierw w jajku, a później w panierce orzechowej. Smażymy na rozgrzanym oleju (nie może być zbyt płytki - co najmniej do połowy grubości przygotowanych plasterków), na złoty kolor z obu stron. Odsączamy z nadmiaru tłuszczu i podajemy. Same smakują bardzo dobrze, ale można podawać je z sosem, np. paprykowym.

      Kalarepa panierowana w orzechach

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kalarepa panierowana w orzechach”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      sobota, 13 sierpnia 2016 15:04
  • piątek, 12 sierpnia 2016
    • Spaghetti z cukinią w sosie pomidorowym

      Kolejny pomysł na cukinię i na makaron - spaghetti (lub inny rodzaj makaronu) delikatnie pokryte sosem pomidorowym i wiórkami cukinii. To wszystko z dodatkiem czosnku i ziół. Prościej się nie dało :)

      Spaghetti z cukinią w sosie pomidorowym

      Składniki na 2 porcje:

      • 200 g makaronu spaghetti
      • 1 cukinia - ok. 200 g
      • 1 szklanka (250ml) przecieru pomidorowego
      • 2 łyżki oleju
      • 2 ząbki czosnku
      • sól
      • pieprz
      • zioła prowansalskie
      • ser tarty coreggio, grana padano lub parmezan
      • siekana natka pietruszki lub inna zielenina do podania

      Wykonanie:

      Makaron gotujemy w osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu. Umytą, nieobraną cukinię trzemy na tarce o dużych oczkach. Po starciu cukinię należy dobrze odcisnąć. Na patelni, na rozgrzanym oleju podsmażamy odciśniętą cukinię i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Po 3 minutach dodajemy przecier pomidorowy i smażymy przez kolejne kilka minut, aż "sos" się zagęści. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i ziołami prowansalskimi. Makaron odcedzamy i zostawiamy w garnku. Dodajemy cukinię w sosie pomidorowym i dokładnie mieszamy z makaronem. Porcje makaronu wykładamy na talerze, posypujemy tarty serem - u mnie coreggio i ewentualnie zieleniną.

      Spaghetti z cukinią w sosie pomidorowym

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 12 sierpnia 2016 12:02
  • czwartek, 11 sierpnia 2016
    • Pleśniak (inaczej skubaniec)

      Pierwszy raz jadłam to ciasto będąc gościem na jakiejś imprezie. Pani domu znana była z pieczenia dobrych ciast. Dobrych smakowo, ale też efektownie wyglądających, nawet jeśli były czasochłonne. W tamtym domu ciasto na stole było w każdą niedzielę. Któregoś razu zrobiła właśnie pleśniaka. Nazwa zdziwiła mnie niesamowicie, w zasadzie to nie miałam ochoty na to ciasto... Spytałam skąd ta nazwa? Podobno stąd, że przez dżem i pianę z białek wygląda jakby spleśniało.. No cóż, akurat ta historia nie należy do zachęcających do konsumpcji, a to błąd! To ciasto jest bardzo dobre i naprawdę nie znam osoby, której nie posmakowało. Choć jest znane też jako skubaniec, dla mnie zawsze pozostanie pleśniakiem :) Przepis z bloga MojeWypieki. Podane proporcje były na większą blaszkę, ale zrobiłam w mniejszej i nie żałuję, ciasto jest ładnie wysokie - jedyny minus, to że jest go tak mało :)

      Pleśniak (inaczej skubaniec)

      Składniki:

      • 1 kostka (200 g) zimnego masła
      • 4 duże jajka (osobno białka i żółtka)
      • 3 szklanki mąki pszennej
      • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
      • 2/3 szklanki + 2 łyżki drobnego cukru do wypieków
      • szczypta soli
      • 2 łyżki kakao
      • słoik gęstego, ciemnego dżemu - użyłam dżemu z aronii

      Wykonanie:

      Schłodzone masło, mąkę, proszek do pieczenia, 2 łyżki cukru i szczyptę soli należy posiekać razem. Dodajemy 4 żółtka i szybko zagniatamy ciasto. Dzielimy je na 3 części, z czego jedną z nich zagniatamy ponownie z dodatkiem kakao. Otrzymane w ten sposób 3 kule owinąć folią spożywczą i włożyć do lodówki na 60 minut. W tym czasie białka ubić na sztywną pianę. Dodawać powoli cukier (2/3 szklanki) - łyżka po łyżce, cały czas ubijając. Powinna powstać gęsta i błyszcząca masa bezowa. Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni (góra-dół)

      Blachę o wymiarach 25 x 28 cm wykładamy papierem do pieczenia. Na spód trzemy na tarce o dużych oczkach schłodzone jasne ciasto. Lekko ugniatamy i smarujemy grubą warstwą dżemu. Na dżem w ten sam sposób ścieramy ciemne ciasto, na które delikatnie wykładamy pianę z białek. Na wierzch należy zetrzeć ostatnią, jasną część ciasta. Ciasto wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy około 40 - 50 minut. Przed wyjęciem, studzimy przez chwilę ciasto przy uchylonych drzwiczkach. Kroimy dopiero po całkowitym ostygnięciu.

      Pleśniak (inaczej skubaniec)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Pleśniak (inaczej skubaniec)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 sierpnia 2016 17:11
  • poniedziałek, 08 sierpnia 2016
    • Steki z kalafiora / Grillowany kalafior

      Jakie warzywa grillujecie? My najczęściej cukinię, ale bardzo często robimy też szaszłyki z papryką, cebulą i pieczarkami. Kiedy kalafiory osiągały najniższe ceny, nakupiłam ich mnóstwo! Robiłam zupy, sałatki i przystawki. Połówkę ostatniego zgrillowałam. Efekt był zaskakująco dobry! Takie duże, porządne steki dla wegetarian :) Uprzedzam, są bardzo pikantne, bo taki był mój zamysł - fit i dużo przypraw pobudzających przemianę materii, ale w zasadzie możecie je doprawić według gustu :)

      Steki z kalafiora / Grillowany kalafior

      Składniki:

      • 1/2 niewielkiego kalafiora
      • 4 łyżki oleju rzepakowego
      • 1/4 łyżeczki imbiru
      • 1/4 łyżeczki chilli
      • 1/4 łyżeczki curry
      • 1/4 łyżeczki soli
      • 3/4 łyżeczki papryki słodkiej
      • tymianek

      Wykonanie:

      Kalafiora kroimy w plastry. Z podanych przypraw i oleju sporządzamy marynatę. Każdy plaster smarujemy marynatą z obu stron. Odstawiamy na parę chwil, po czym grillujemy na brązowo z każdej strony. Ogień nie powinien być zbyt duży, żeby kalafior się nie przypalił, a doszedł w środku. Po opieczeniu pierwszej strony, w razie potrzeby smarujemy górę marynatą jeszcze raz, zanim przewrócimy ją do smażenia. Podajemy z sosem czosnkowym lub innym na bazie śmietany lub jogurtu - dla zmniejszenia pikantności.

      Steki z kalafiora / Grillowany kalafior

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Steki z kalafiora / Grillowany kalafior”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 08 sierpnia 2016 11:17