Kulinarne kaprysy Karolki

Wpisy

  • wtorek, 27 marca 2018
    • Tradycyjna sałatka jarzynowa

      Z sałatką jarzynową to jest ciekawa sprawa. W każdym domu smakuje inaczej. Niby składniki są te same, ale każdemu wyjdzie inna. Ja wolę lżejsze sałatki, ale jarzynowa ma w sobie to "coś", że zawsze chcę do niej wracać. W naszym domu nie ma Świąt bez tej sałatki. Czy to Boże Narodzenie, czy Wielkanoc - ona zawsze musi być! Oczywiście, najlepszą robi moja Babcia! - chyba każdy tak mówi ;) Kiedy ostatnio robiłam sałatkę jarzynową, żeby móc przekazać Wam przepis, wyszła mi tak dobra, że spokojnie mogła konkurować z sałatką Babci. Bezwzględnie niezastąpiony jest tutaj Majonez Kielecki! Musi nadać sałatce charakter :) Ja użyłam warzyw z rosołu, musiałam dogotować tylko ziemniaki, ale można ugotować wszystko razem tylko na potrzeby sałatki.

      Tradycyjna sałatka jarzynowa

      Składniki:

      • 3 marchewki
      • 2 pietruszki
      • kawałek selera
      • 2-3 ogórki kiszone
      • 1/2 dużej cebuli lub 1 mała
      • 2 średnie lub 3 mniejsze ziemniaki
      • 1 jabłko
      • 3 jajka
      • 2/3 puszki groszku konserwowego
      • 8 łyżek Majonezu Kieleckiego
      • sól
      • pieprz

      Wykonanie:

      Ziemniaki gotujemy w mundurkach. Jak już wspomniałam, marchewki, pietruszki i selera miałam z rosołu, ale jeśli nie macie ugotowanych warzyw, możecie gotować je razem z ziemniakami - uprzednio obrane. Po ugotowaniu wszystkie warzywa kroimy w kostkę takiej samej wielkości (ziemniaki obieramy przed krojeniem!). Jajka gotujemy na twardo. Ugotowane jajka obieramy i kroimy w kostkę takiego samego rozmiaru. Tak samo kroimy ogórki kiszone, obrane jabłko i cebulę. Dodajemy odsączony groszek konserwowy i majonez. Mieszamy. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

      Tradycyjna sałatka jarzynowa

      Tradycyjna sałatka jarzynowa

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      wtorek, 27 marca 2018 08:50
  • poniedziałek, 26 marca 2018
    • Grzanki z wędzonym łososiem

      Kolejny raz napiszę, że najlepiej jest najprościej :) Wędzony łosoś chodził za mną już od kilku dobrych tygodni, a Mąż ciągle wymyślał coś zamiast niego. W końcu się uparłam i zrobiłam sobie na śniadanie grzanki z wędzonym łososiem! Sama zjadłam całą porcję (no, na dwa razy na szczęście ;) ), ale Mężowi tak się spodobało moje przygotowanie, że przez kolejne dni powtarzaliśmy te grzanki chyba ze 3 razy. Ja lubię dodatek serka kanapkowego na grzankach, a mój Tata nie jada nabiału i wybiera opcję z łososiem na suchej grzance - też się świetnie sprawdza. Uwaga - wciągające!

      Grzanki z wędzonym łososiem

      Składniki:

      • 100 g łososia wędzonego w plastrach
      • 2 kajzerki
      • sok z 1/2 cytryny
      • koperek
      • świeżo zmielony pieprz
      • opcjonalnie serek kanapkowy

      Wykonanie:

      Kajzerki kroimy na kromki i rumienimy na patelni lub w piekarniku. Łososia rozdzielamy na mniejsze kawałki, polewamy sokiem z cytryny i posypujemy siekanym koperkiem. Grzanki możemy posmarować serkiem - wedle uznania. Na grzankach układamy kawałki łososia. Wierzch posypujemy przed podaniem świeżo zmielonym pieprzem. Podajemy z cząstkami cytryny, gdyby ktoś chciał dodać sobie więcej soku.

      Grzanki z wędzonym łososiem

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 marca 2018 09:23
  • piątek, 16 marca 2018
    • Ciasto mandarynkowe

      Kiedy w rodzinie masz dzieci z alergiami pokarmowymi, zaczynasz inaczej planować zakupy i menu na czas ich odwiedzin. Żeby było zdrowo, kupiłam na ostatni weekend siatkę mandarynek. Mój Syn za nimi nie przepada, ale liczyłam na to, że pod wpływem innych dzieci również się skusi. Zabawa była jednak tak wspaniała, że nikt nawet nie zawracał sobie głowy mandarynkami. Tym sposobem zostałam z kilogramem mandarynek, które zdecydowanie nie należą do moich ulubionych owoców. No dobra, przecież ich nie wyrzucę... jak to zrobić, żeby były dla mnie akceptowalne? Wiem, że w sezonie na czerwone pomarańcze blogi kulinarne zalały przepisy na odwrócone ciasto z czerwonymi pomarańczami. To już była jakaś myśl. Ciasto zawsze się sprawdza :D Zaczęłam robić ciasto, to zaczęłam kombinować. Kiedy miałam przelewać ciasto do formy, wpadłam w przerażenie - było dość rzadkie. Rzadsze niż zazwyczaj. Bałam się, że nic z tego nie wyjdzie, ale okazało się, że wyszło najlepsze ciasto ostatniego roku!!! Słodkie, wilgotne, delikatne, puszyste... Piekłam je wczoraj, a dziś zostało już tylko ćwierć foremki.... a w domu jest nas obecnie dwójka ;) Wiem już, że na pewno powtórzę je na Święta i za każdym razem, kiedy w promocji będą mandarynki. Dla mnie to ciasto to numer 1!

      Ciasto mandarynkowe

      Składniki - wszystkie w temperaturze pokojowej:

      • 5-6 mandarynek
      • 3 jajka
      • 1 szklanka cukru
      • 1/3 szklanka oleju
      • 1 szklanka mleka
      • sok i skórka z 1 mandarynki
      • 2 szklanki mąki pszennej
      • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
      • 3 łyżki dżemu/konfitury mandarynkowej

      Wykonanie:

      Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni (góra-dół). Mandarynki obkrajamy ze skórki i białej warstwy, a następnie kroimy w plastry. Dno tortownicy o średnicy 24 cm wykładamy papierem do pieczenia. Posypujemy go niewielką ilością cukru. Na papierze układamy ciasno plastry mandarynek. W razie potrzeby wypełniamy wolne miejsca mniejszymi cząstkami. Jajka ucieramy z cukrem na jasną, puszystą masę. Ciągle miksując, dodajemy powoli strużką olej, a następnie mleko. Dodajemy skórkę ze sparzonej mandarynki i sok. Na koniec dodajemy mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i mieszamy masę do połączenia składników. Ciasto wylewamy delikatnie na mandarynki. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na 2. poziom od dołu. Pieczemy przez około 40 minut, do suchego patyczka. Po lekkim przestudzeniu, oddzielamy nożykiem ciasto od brzegów formy i zdejmujemy obręcz. Ciasto wyrośnie z górką na środku, która w niczym nie przeszkadza. Ja swojej nie obcinałam, ale jeśli będzie Wam bardzo przeszkadzać, możecie po ostudzeniu wierzch wyrównać. Do ciasta przystawiamy duży talerz i obracamy formę. Zdejmujemy spód tortownicy, a potem delikatnie zdejmujemy papier. Po wierzchu rozsmarowujemy na mandarynkach dżem mandarynkowy, żeby ciasto ładnie lśniło. Można też udekorować ciasto miętą.

      Ciasto mandarynkowe

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Ciasto mandarynkowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 16 marca 2018 07:45
  • środa, 14 marca 2018
    • "Rosół" po chińsku (ostro - kwaśny)

      Wszyscy się dziwią, kiedy mówię, że nie lubię rosołu. Tradycyjny, porządny rosół jest bardzo esencjonalny, bardzo mięsny i naprawdę "szlachetny", ale ja po prostu za samym rosołem nie przepadam. Mam ochotę na zjedzenie 3-4 łyżek, ale nie więcej. Oczywiście rosół obowiązkowo gotuję każdej niedzieli. Kiedy domownicy zjedzą już swoje porcje, zamieniam go w inną zupę. O dziwo, rzadko w pomidorową ;) Ostatnimi czasy często pada na jakąś azjatycką transformację rosołu. To są smaki moje i Męża, dlatego po tej zamianie zostaje tylko pusty garnek :) Sprawdźcie czy przypadłaby Wam do gustu taka propozycja.

      "Rosół" po chińsku (ostro - kwaśny)

      Składniki:

      • 1l rosołu lub bulionu
      • 10 - 15 g suszonych, najlepiej krojonych grzybów mun
      • 1/2 papryki czerwonej
      • 100 g pędów bambusa
      • 1 marchewka
      • 1,5 cm kawałek imbiru
      • 1/2 łyżki cukru brązowego
      • 2 łyżki sosu sojowo - grzybowego
      • 1 ząbek czosnku
      • 2 łyżki mąki ziemniaczanej
      • 2 łyżki octu ryżowego
      • sok z 1/2 cytryny
      • 2 jajka
      • chilli
      • pieprz
      • papryka słodka
      • mięso z 2 - 3 ugotowanych skrzydełek z kurczaka
      • szczypiorek / dymka

      Wykonanie:

      Grzyby mun zalewamy gorącą wodą i odstawiamy do napęcznienia. Jeśli nie mieliśmy grzybów krojonych, to po napęcznieniu musimy je jeszcze pokroić w drobne paseczki. Paprykę kroimy w kostkę, marchewkę w półplasterki, a pędy bambusa kroimy w podobne do grzybów, drobne paski. Podgrzewamy bulion i wrzucamy do niego pokrojone w paski warzywa. Dodajemy też przeciśnięty przez praskę czosnek i starty świeży imbir. Doprowadzamy do zagotowania zupy. Jajka wbijamy do miseczki i rozbijamy je widelcem. W momencie kiedy warzywa są miękkie, a zupa się zagotuje, zaczynamy ją mieszać łyżką w kółko i jednocześnie wlewać rozkłócone jajka. Nie przestajemy mieszać! Dzięki temu, powstaną nam niteczki z jajek, które zagęszczą zupę i zastąpią makaron. Obieramy mięso ze skrzydełek z kurczaka - ja użyłam skrzydełek z rosołu, ale mogą to być też obrane porcje rosołowe. Dodajemy do zupy. Po chwili dodajemy też sos sojowo-grzybowy, cukier brązowy, ocet ryżowy i sok z cytryny. Mąkę ziemniaczaną rozprowadzamy w kilku łyżkach zimnej wody, a kiedy nie będzie grudek dodajemy do zupy, ciągle mieszając. Ponownie zagotowujemy, żeby zupa zgęstniała. Doprawiamy do smaku pieprzem, chilli, i papryką słodką. Po nałożeniu porcji do miseczek, każdą posypujemy świeżym szczypiorkiem.

      "Rosół" po chińsku (ostro - kwaśny)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      środa, 14 marca 2018 08:26
  • sobota, 10 marca 2018
    • Wrapy BLT - z sałatą lodową, bekonem i pomidorami

      Dla mnie prawie każde jedzenie zawinięte w pszenną tortillę jest przepyszne :) Nie wiem co te placki mają w sobie takiego, że nie mogę im się oprzeć? Często jem je na obiad z mięsem mielonym, z grillowanymi warzywami lub kurczakiem, ale zaczęłam też używać ich do śniadania i zabierać ze sobą do pracy. Robiłam je z jajecznicą, podobnie jak w McDonald's, ale dużo bardziej przypadła mi do gustu wersja BLT - z bekonem, sałatą lodową i pomidorami. Jest lekka, chrupiąca i dzięki dodatkowi majonezu wcale nie sucha - dla mnie idealna. A w pracy świetnie sprawdziła się jako II śniadanie.

      Wrapy BLT - z sałatą lodową, bekonem i pomidorami

      Składniki:

      • 100 g boczku wędzonego w plastrach
      • 2 pomidory gruszkowe
      • 1/3 główki sałaty lodowej
      • 3 tortille pszenne
      • 3 łyżki majonezu
      • pieprz

      Wykonanie:

      Boczek wytapiamy na rozgrzanej patelni, aż będzie chrupiący. Zdejmujemy z patelni i odsączamy na papierowym ręczniku. Sałatę siekamy, pomidory kroimy w kostkę. Do warzyw dodajemy pokrojony na drobne kawałki boczek i majonez. Całość mieszamy i doprawiamy do smaku pieprzem. Z racji tego, iż boczek jest słony, dodanie soli nie jest konieczne - chyba, że ktoś bardzo lubi :) Tak przygotowany "farsz" nakładamy na 3 placki tortilli i zwijamy jak gołąbki. Każdy placek przekrajamy ukośnie przez środek - otrzymujemy 6 połówek. Proponowana porcja to 2 połówki. Jeśli wiemy, że nie będziemy od razu jeść wrapa, możemy zwiniętą tortillę opakować w folię aluminiową i włożyć do lodówki. Wtedy przekrajamy rulonik dopiero przed jedzeniem.

      Wrapy BLT - z sałatą lodową, bekonem i pomidorami

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      sobota, 10 marca 2018 05:53
  • piątek, 09 marca 2018
    • Sałatka z tortellini i papryką

      Nazwałam tę sałatkę jedynie "tortellini z papryką", bo to tak naprawdę jest zawsze dla mnie bazą, do której dorzucam te składniki, które aktualnie mam pod ręką. Tortellini zapewnia, że sałatka będzie sycąca, a papryka dodaje chrupkości i świeżości. Standardowo zawsze dodaję też sparzonego pora, ale spokojnie można go zastąpić cebulą. Zdarzało się, że sałatka składała się jedynie z pierożków, papryki i pora, doprawiona przyprawami i majonezem. Nawet tak mi smakowała. Teraz jednak zrobiłam wersję bogatszą, z żółtym serem i natką pietruszki. Niebo w gębie! Spróbujcie swojej ulubionej kombinacji, a może nawet podsuniecie mi jakiś pomysł :)

      Sałatka z tortellini i papryką

      Składniki:

      • 250 g tortellini - ja użyłam z szynką, ale może być też z grzybami
      • 200 g żółtego sera
      • 1 por
      • 1 papryka czerwona
      • 7-8 łyżek majonezu
      • sól
      • pieprz
      • natka pietruszki

      Wykonanie:

      Tortellini gotujemy w osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu. Pora kroimy w cienkie półplasterki, a następnie przelewamy go na sicie wrzątkiem. Odsączamy, a kiedy wystygnie wrzucamy do miski razem z tortellini. Dodajemy pokrojoną w kostkę paprykę czerwoną i ser żółty - najlepiej wcześniej plastrowany. Całość doprawiamy majonezem, solą, pieprzem i posypujemy siekaną natką pietruszki. Wstawiamy do lodówki na min. godzinę przed podaniem, żeby smaki się przegryzły.

      Sałatka z tortellini i papryką

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 09 marca 2018 09:30
  • czwartek, 08 marca 2018
    • Najprostszy twarożek śniadaniowy z pomidorem i dymką

      Uwielbiam jeść na śniadanie twarożek ze świeżym pieczywem! Czasem na słodko, z domową konfiturą, ale najczęściej ze świeżymi warzywami. Twarożek z rzodkiewką już był, a teraz najprostszy sposób na śniadaniowy twarożek - z pomidorem i dymką. Robi się go w 3 minuty, a znika jeszcze szybciej. W dobrych chwilach sama potrafię zjeść całą porcję i nawet nie potrzebuję do tego pieczywa :D Nie przedłużając - przedstawiam Wam jeden z najkrótszych przepisów na blogu!

      Najprostszy twarożek śniadaniowy z pomidorem i dymką

      Składniki:

      • 250 g twarożku sernikowo - kanapkowego (polecam i uwielbiam serek Mój ulubiony z Wielunia!)
      • 1 niewielki pomidor malinowy
      • 1 dymka - cebula i cały szczypior
      • sól
      • pieprz

      Wykonanie:

      Pomidora kroimy w drobną kostkę. Dymkę i szczypior siekamy tak samo drobno. Warzywa mieszamy z twarożkiem. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Zjadamy ze smakiem :)

      Najprostszy twarożek śniadaniowy z pomidorem i dymką

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      czwartek, 08 marca 2018 08:58
  • poniedziałek, 26 lutego 2018
    • Krem z pietruszki z gruszką

      Mój dziadek uwielbia gruszki, więc jeśli tylko są po okazyjnej cenie, zawsze kupuję więcej i zawożę mu przy najbliższej okazji. Ostatnim razem zapomniałam jednak zabrać je ze sobą i po powrocie z weekendu były już bardzo dojrzałe - to były ich ostatnie chwile. Nie przepadam zbytnio za samymi gruszkami, a szkoda mi było je wyrzucić, dlatego szukałam pomysłu jak je wykorzystać... Na moje ulubione ciasto były już zdecydowanie za miękkie, ale na blogu Kwestia Smaku znalazłam przepis na krem pietruszkowo-gruszkowy. Postanowiłam przetestować przepis i okazał się trafiony - zupa smakowała nawet tym, którzy nie lubią eksperymentów w kuchni. Ma też zadziwiającą właściwość - po spróbowaniu nabierasz kolejną łyżkę i kolejną... aż okazuje się, że było jej zdecydowanie za mało ;) Nie miałam akurat żadnego sera dojrzewającego, dlatego smak zupy choć dobry, to wydawał mi się niepełny. Następnym razem, gdy zabraknie mi sera, zastąpię mleko śmietaną 30%.

      Krem z pietruszki z gruszką

      Składniki:

      • 500 g pietruszki (korzeń)
      • 750 ml bulionu warzywnego
      • 200 ml mleka
      • 1 dojrzała gruszka
      • 2 łyżki masła
      • szczypta cynamonu
      • sól
      • pieprz
      • pieprz cayenne
      • 1 łyżka soku z cytryny

      Wykonanie:

      Pietruszkę obieramy i kroimy w kostkę. Podsmażamy ją w garnku na maśle. Po chwili dodajemy też obraną, pozbawioną gniazda nasiennego i pokrojoną w kostkę gruszkę. Po kolejnych 2 minutach dodajemy odrobinę cynamonu - ja dodałam tylko szczyptę na końcu łyżeczki, bo nie chciałam, żeby cynamon był bardzo wyczuwalny - i jeszcze przesmażamy. Zalewamy całość bulionem i gotujemy do miękkości pietruszki. Dodajemy mleko i ponownie zagotowujemy, a następnie miksujemy zupę na gładki krem. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem, sokiem z cytryny i odrobiną pieprzu cayenne. Jak już wspomniałam, nie miałam sera grana padano ani parmezanu, dlatego swoją zupę podałam z czarnym sezamem, posiekaną natką pietruszki i kroplami oliwy.

      Krem z pietruszki z gruszką

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 26 lutego 2018 10:13
  • piątek, 19 stycznia 2018
    • Kotleciki rybne

      Jeśli macie dzieci, to mam nadzieję, że jedzą o wiele bardziej różnorodnie niż mój Syn. Moje Dziecko je tylko kilka określonych produktów pod różnymi postaciami lub konkretne formy różnych dań. I nie jest na nic uczulony, po prostu taki ma kaprys. Dla mnie, osoby kochającej gotowanie, to prawdziwy cios poniżej pasa! Coś, co zawsze uda mu się wcisnąć, to placki. Ze wszystkiego. Na słodko z jabłek, serowe, a na słono ziemniaczane, z cukinii lub rybne - prawie wszystkie! Z racji tego, że jak wiemy, ryby są bardzo ważne w naszej diecie, a co za tym idzie, w diecie dzieci - wymyśliłam inny sposób ich podania niż standardowy panierowany filet. Dziecko zjadło 2 takie duże kotleciki, a to dla mnie najlepsza rekomendacja!  Spróbujcie :)

      Kotleciki rybne

      Składniki:

      • 600 g morszczuka - 3 duże filety
      • 1/2 marchewki
      • 1 mała cebula czerwona
      • 20 g natki pietruszki
      • 1/2 łyżeczki soku z cytryny
      • sól
      • pieprz
      • 6 łyżek bułki tartej
      • 1 jajo
      • olej do smażenia

      Wykonanie:

      Jeśli filety były mrożone, to najpierw je rozmrażamy (waga 600 g dotyczy rozmrożonej ryby) i dokładnie odsączamy z wody, a wręcz ją odciskamy z płatów rybnych. Dobrze odsączone filety kroimy w kostkę i wrzucamy do rozdrabniacza. Dodajemy posiekaną w kostkę cebulę i marchewkę oraz świeżą natkę pietruszki. Wszystko razem miksujemy, aż składniki się połączą i rozdrobnią, ale nie za długo, żeby nie otrzymać kompletnej papki. Doprawiamy solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Dodajemy bułkę tartą i wbijamy jajko. Wyrabiamy masę dokładnie. Z masy formujemy okrągłe, spłaszczone kotleciki, które dodatkowo obtaczamy w bułce, a następnie smażymy na rozgrzanym oleju do uzyskania złotego koloru. Dobrze smakują podane z sosem jogurtowym, pomidorowym orientalnym czy czosnkowym.

      Kotleciki rybne

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Kotleciki rybne”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 19 stycznia 2018 10:00
  • środa, 17 stycznia 2018
    • Schab "pieczony" bez piekarnika

      Nie ma nic lepszego, niż domowa wędlina. 2 razy do roku wędzimy szynki, boczki i inne smakołyki w ilościach wręcz hurtowych, ale przecież na kanapki można położyć też mięso pieczone. Uważam, że żadna kanapka nie może równać się tej z pieczonym schabem! Osobiście uwielbiam pieczony schab, dlatego bardzo chciałam, by to on jako pierwszy pojawił się na blogu. Na jego przygotowanie mam kilka sposobów, ale chce zacząć od tego, który jest najprostszy z możliwych, żeby zachęcić Was i pokazać, jak łatwo możecie zrobić sobie go sami. W zamyśle schab miał być pieczony w piekarniku, ale z przyczyn technicznych (piekarnik odmówił współpracy) musiał zostać przygotowany na kuchence gazowej.

      Schab "pieczony" bez piekarnika

      Składniki:

      • kawałek schabu - ok. 1,5 kg
      • sól peklowa - 3 łyżeczki
      • papryka słodka
      • olej

      Wykonanie:

      Schab dokładnie osuszamy i posypujemy równomiernie solą peklową z każdej strony, również po bokach. Wcieramy sól w mięso i tak natarty schab wstawiamy do lodówki na min. dobę, a może to być w lodówce nawet 2 do 3 dni. Jedynym warunkiem jest obracanie schabu co kilka, kilkanaście godzin, np. co 12. Kiedy zdecydujemy się na pieczenie, albo jak to u mnie - kiedy akurat mamy wolne 1,5 godziny, schab DOKŁADNIE myjemy pod bieżącą, zimną wodą, aby wypłukać nadmiar soli. Mięso wycieramy do sucha. Brytfankę ustawiamy na gazie, rozgrzewamy jej dno, na które wylewamy 2-3 łyżki oleju. Obsmażamy schab z każdej strony, zaczynając od miejsc, w których nasz kawałek był krojony na porcję - jeśli to mało obrazowe, to chodzi o miejsce, od którego będziemy kroić mięso na plastry, obojętnie z której strony. Kiedy obsmażymy już te końce, a pory mięsa się zamkną, obsmażamy schab po długości, z każdej strony, tak samo jak wcześniej. Po obsmażeniu mięsa, zmniejszamy gaz do minimum na najmniejszym palniku i przykrywamy brytfankę. Mięso "pieczemy" przez 1,5 h, obracając co 30 minut. Po upieczeniu wyciągamy schab i pozostawiamy do ostygnięcia. Na koniec obsypujemy z każdej strony papryką słodką. Kroimy dopiero po całkowitym wystygnięciu.

      Schab

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      środa, 17 stycznia 2018 08:34