Kulinarne kaprysy Karolki

Wpisy

  • sobota, 31 października 2015
    • Błotniste ciasto halloweenowe (mocno kakaowe)

      Powiem Wam co myślę: na imprezach mało kto jada słodycze. Czasem parę osób spróbuje danego deseru, ale wolą jeść "konkrety". Urodziny, rodzinne uroczystości to co innego, tam muszą być ciasta, nawet torty. Halloween jest dla mnie zwykłą posiadówką, na której dla odmiany jesteśmy przebrani, a jedzenie jest serwowane na ten "straszny styl". Z tego powodu nie cudowałam z deserem halloweenowym. Zrobiłam najprostsze ciasto, jakie zdołałam znaleźć. Przepis znalazłam na tej stronie. Nie jest to typowe brownie, bo do brownie dodajemy czekoladę, ale to ciasto w ten deseń, jego struktura jest zbita i "błotnista". Można narysować na nim pajęczyny i duszki, żeby lepiej wczuć się w klimat, choć i bez tego jest fantastyczne.

      Błotniste ciasto halloweenowe (mocno kakaowe)

      Składniki:

      • 4 jajka
      • 1 szklanka cukru
      • 2/3 szklanki cukru brązowego
      • 16 g cukru waniliowego
      • szczypta soli
      • 230 g masła
      • 3/4 szklanki mąki pszennej
      • 1 szklanka kakao

      Wykonanie:

      Piekarnik nagrzewamy do 150 stopni C. Masło roztapiamy i zostawiamy do ostygnięcia. Jaja ucieramy z cukrem na jasną masę. Potem stopniowo dodajemy cukier brązowy i waniliowy, ciągle mieszając. Dodajemy sól, masło, przesianą mąkę i przesiane kakao. Delikatnie mieszamy wszystkie składniki szpatułką. Masę wylewamy do formy o wymiarach 20 x 20 cm wyłożonej uprzednio papierem do pieczenia. Pieczemy przez ok. 1 godzinę, do suchego patyczka. Kroimy dopiero po wystygnięciu. Ciasto jest intensywne w smaku i dość słodkie, więc możecie zmniejszyć ilość cukru.

      Błotniste ciasto halloweenowe (mocno kakaowe)

      Wpis dodaję do akcji:

      Halloween
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Błotniste ciasto halloweenowe (mocno kakaowe)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      sobota, 31 października 2015 15:13
    • Krakersy z pastą z tuńczyka (na Halloween)

      Jeśli chodzi o imprezy, nie trzymam się menu talerzowego. Nie liczę na to, że każdy gość zje tyle samo, więc nigdy nie wydzielam nikomu porcji. Jedni są już po kolacji, jedni się odchudzają, inni są prosto z drogi i mogą zjeść konia z kopytami... Dlatego często stawiam na finger food i sałatki. A gdy wybiorę bardziej sycące dania na gorąco, podaję je w dużym naczyniu, żeby każdy nakładał tyle, ile chce. Krakersy są zdradliwą przekąską, bo niby mała, ale wciągająca. Zjesz kilka i nagle jesteś nasycony. W tej halloweenowej wersji tuńczyk świetnie współgra z oliwkami, z których zrobione są pająki. Zamiast części śmietany możecie użyć serka śmietankowego, wtedy konsystencja będzie bardziej zwarta. Ja tym razem wybrałam samą śmietanę, bo resztę pasty podałam w miseczce (również udekorowanej oliwkowymi pająkami), żeby każdy mógł sobie w niej zatapiać krakersy.

      Krakersy z pastą z tuńczyka (na Halloween)

      Składniki:

      • puszka tuńczyka w sosie własnym (130g tuńczyka po odciśnięciu zalewy)
      • 1/2 cebuli
      • 1 łyżeczka koncentratu pomidorowego
      • 2,5-3 łyżki śmietany 12%
      • 1/2 łyżki majonezu
      • sól
      • pieprz
      • papryka ostra
      • czarne oliwki (pół słoiczka)
      • krakersy

      Wykonanie:

      Tuńczyka odsączamy z sosu i mieszamy ze śmietaną i majonezem. Dodajemy posiekaną w kostkę cebulę. Blendujemy wszystkie składniki na gładką masę. Doprawiamy koncentratem pomidorowym, solą, pieprzem i papryką ostrą. Pastę nakładamy na krakersy, a na niej oliwki na kształt pająków (oliwki przekrawamy na pół - jedną połowę stanowi głowotułów, a drugą kroimy na cienkie paseczki, żeby ułożyć z nich odnóża). Podajemy natychmiast, gdyż po pewnym czasie krakersy zaczną nasiąkać od pasty.

      Krakersy z pastą z tuńczyka (na Halloween)

      Wpis dodaję do akcji:

      Halloween
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Krakersy z pastą z tuńczyka (na Halloween)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      sobota, 31 października 2015 15:13
  • piątek, 30 października 2015
    • Dip szpinakowy (Bagnisty dip na Halloween)

      Będąc na wakacjach, w jednej z amerykańskich szkół zakupiłam książkę kucharską. Wiem, że może to brzmieć dziwnie, ale to była naprawdę świetna inicjatywa. Rodzice i nauczyciele zebrali wszystkie swoje ulubione przepisy i spisali je w jednej książce, a pieniądze z jej sprzedaży zasiliły budżet placówki. Choć większość przepisów opierała się na użyciu gotowych półproduktów, których nie uznaję i których i tak bym nie dostała w Polsce, to znalazłam w niej ciekawy przepis na dip szpinakowy. Zmodyfikowałam go odrobinę i zrobiłam na imprezę halloweenową. Szybko się rozszedł i stanowił fantastyczną przekąskę dla dużej grupy ludzi. W tym roku go powtórzę. Jeśli podacie do niego nachosy, możecie powiedzieć (nie tylko dzieciom), że to smażone uszy nietoperza :)

      Dip szpinakowy (Bagnisty dip na Halloween)

      Składniki:

      • 450 g mrożonego szpinaku
      • 3 łyżki majonezu
      • 5 łyżek śmietany 12%
      • 3/4 cebuli
      • garść siekanej natki pietruszki
      • 1,5 - 2 ząbki czosnku
      • sól
      • pieprz

      Wykonanie:

      Zamrożony szpinak wrzucić do garnka i podgrzewać, aż się rozmrozi, a po tym jeszcze 5 minut, mieszając od czasu do czasu. Ostudzony szpinak odcisnąć i połączyć ze śmietaną i majonezem. Dodać sparzoną i posiekaną drobno cebulę oraz czosnek przeciśnięty przez praskę. Doprawić solą i pieprzem, dodać natkę pietruszki. Podawać schłodzone. Do dipu świetnie sprawdzą się chipsy, krakersy, nachosy lub warzywa.

      Dip szpinakowy (Bagnisty dip na Halloween)

      Wpis dodaję do akcji:

      Halloween
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Dip szpinakowy (Bagnisty dip na Halloween)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 30 października 2015 16:31
  • czwartek, 29 października 2015
    • (Pół) Kruche ciasto kakaowe z budyniową pianką i gruszkami

      Od kiedy zaczął się sezon na gruszki, chodziło mi po głowie jakieś kakaowe ciasto z tymi owocami. Wybrałam półkruche ciasto przełożone lekką pianką z proszkiem budyniowym (podpatrzoną na blogu Mojewypieki) i kawałkami gruszek. Pierwszy raz zrobiłam je na 70-te urodziny mojej Babci. Wtedy podpiekłam spód, a dopiero później wyłożyłam na niego resztę warstw - w efekcie spód był zbyt spieczony. Tym razem przepis skorygowałam i piekłam wszystko razem. Wyszło pysznie i mało słodko - ciemne ciasto przypomina w smaku Łakotki kakaowe - moje ostatnie odkrycie :)

      (Pół) Kruche ciasto kakaowe z budyniową pianką i gruszkami

      Składniki na blachę 40 x 25 cm:

      Ciasto

      • 2,5 szklanki mąki pszennej
      • 200g masła (ZIMNEGO)
      • 4 łyżki kakao
      • 3/4 szklanki cukru
      • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
      • 6 żółtek
      • 2,5 łyżki śmietany 12%

      Pianka

      • 6 białek
      • szczypta soli
      • 1 szklanka cukru
      • 16 g cukru waniliowego
      • 2 budynie śmietankowe bez cukru
      • 1/2 szklanki oleju

      Dodatkowo

      • 5-6 gruszek odmiany konferencja
      • cynamon (opcjonalnie)

      Wykonanie:

      Masło siekamy nożem z mąką, proszkiem i kakao. Dodajemy cukier, żółtka i śmietanę i szybko wyrabiamy ciasto. Dzielimy je na dwie porcje - 60% i 40% i każdą z nich schładzamy w lodówce lub zamrażarce.

      Białka ubijamy ze szczyptą soli. Kiedy się ubiją, dodajemy porcjami (np. po łyżce) cukier, cukier waniliowy i budyń. Na koniec dodajemy olej, wlewając go partiami do masy.

      Gruszki obieramy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę.

      Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia ścieramy na tarce o dużych oczkach większą część zimnego ciasta. Delikatnie dociskamy do dna. Na tak przygotowany spód wykładamy piankę budyniową, a na niej układamy kostki gruszek, również je lekko dociskając. Gruszki można posypać cynamonem, choć ja z tego zrezygnowałam. Na gruszki ścieramy mniejszą część ciasta. Całość wstawiamy do nagrzanego do 190 stopni piekarnika i pieczemy przez ok. 40 minut (góra-dół). Podczas pieczenia ciasto może wyrosnąć, wybrzuszyć się i popękać, ale po wystudzeniu wszystko powinno być równiutkie. Smacznego!

      (Pół) Kruche ciasto kakaowe z budyniową pianką i gruszkami

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „(Pół) Kruche ciasto kakaowe z budyniową pianką i gruszkami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      czwartek, 29 października 2015 11:35
  • środa, 28 października 2015
    • Batoniki bananowo-owsiane

      Od dawna miałam ochotę na takie batoniki dodające mocy. Pełne płatków i bakalii, zdrowe przekąski. Banany już zaczynają ciemnieć, więc dodadzą więcej aromatu. Płatków też zostały w szafce jakieś resztki, więc dodałam ich kilka rodzajów, ale z powodzeniem można użyć po prostu tylko płatków owsianych. Żeby było bardziej sycąco i rozmaicie, dodałam też orzechy i płatki kokosowe. Pyszności!! Świetnie nadają się na drugie śniadanie do szkoły lub pracy.

      Batoniki bananowo-owsiane

      Składniki:

      • 2 banany
      • 1 jajko
      • 1 szklanka płatków owsianych
      • 1/2 szklanki płatków pszennych
      • 3 łyżki płatków żytnich
      • 100 g orzechów laskowych
      • 3 łyżki płatków kokosowych
      • 3 łyżki miodu

      Wykonanie:

      Płatki (owsiane, pszenne, żytnie i kokosowe) podprażamy na suchej patelni, studzimy. W misce rozgniatamy widelcem (lub miksujemy) banana i rozkłócamy jajko. Dodajemy podprażone płatki, posiekane orzechy laskowe i miód. Wszystko dokładnie mieszamy i wykładamy na blaszkę o wymiarach 20 x 20 cm wyłożoną papierem do pieczenia. Delikatnie dociskamy mieszankę w formie. Pieczemy 20 minut w 180 stopniach C.

      Batoniki bananowo-owsiane

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Batoniki bananowo-owsiane”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      środa, 28 października 2015 16:37
  • czwartek, 22 października 2015
    • Fit sałatka z kurczakiem wg mojego Taty

      Mój tata często gotuje, choć jego repertuar ma raczej mały zakres. Prawie zawsze dostaniemy na drugie danie kotlety, a w 75% będą to kotlety z kurczaka :) Zdecydowanie w kuchni moich Rodziców króluje moja Mama, to ona wymyśla ciekawe dania, nigdy nie jest nudno, bo lubi eksperymentować. Mój Tata oczywiście lubi dobrze zjeść, zna się na dobrym jedzeniu, ale w jego wydaniu rzadziej można dostać coś nieszablonowego. Kiedyś jednak mnie zaskoczył, bo przygotował tę sałatkę, którą Wam prezentuję. Była genialnie prosta, choć na początku jej nie polubiłam - jak wspomniałam wcześniej, kiedyś nie przepadałam za zieloną pietruszką. Teraz ją uwielbiam, a jej dodatkowym plusem jest to, że świetnie sprawdza się na diecie - białko, zdrowe tłuszcze i orzeźwiająca natka pietruszki - cudo i samo zdrowie! Nie należy jednak zwiększać proporcji kurczaka w stosunku do innych składników, bo sałatka będzie zbyt sucha.

      Fit sałatka z kurczakiem wg mojego Taty

      Składniki:

      • 0,5 kg piersi z kurczaka
      • puszka kukurydzy konserwowej
      • 3 garście siekanej natki pietruszki
      • litr bulionu warzywnego, ewentualnie drobiowego
      • 150 ml oleju rzepakowego lub oliwy z oliwek
      • sól
      • pieprz

      Wykonanie:

      Pierś z kurczaka gotujemy w bulionie, po czym studzimy. Mielimy przez maszynkę do mięsa na dużych oczkach. Dodajemy odsączoną kukurydzę, posiekaną drobno natkę pietruszki (bez łodyżek) i olej rzepakowy (bądź oliwę z oliwek). Doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

      Fit sałatka z kurczakiem wg mojego Taty

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Fit sałatka z kurczakiem wg mojego Taty”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      czwartek, 22 października 2015 10:49
  • środa, 21 października 2015
    • Risotto z dynią, boczkiem i jarmużem

      Październik jest dla mnie "dyniowym" miesiącem, dlatego od samego jego początku staram się współpracować z dyniami :) Dziś sięgnęłam po dynię odmiany hokkaido, która rzeczywiście jest lepsza do takich potraw, jak np. risotto. Ja ją obrałam, ale wiem, że można zostawić jej skórkę po wcześniejszym umyciu. Oprócz dyni, do potrawy dodałam boczek i jarmuż - dla mnie wyszło bardzo smacznie, spróbujcie sami.

      Risotto z dynią, boczkiem i jarmużem

      Składniki:

      • 2 łyżki oliwy z oliwek
      • 3 łyżki masła
      • 150 g surowego chudego boczku
      • 1/3 dyni hokkaido
      • 1 cebula
      • 300 g ryżu do risotto
      • 150 ml białego wytrawnego wina
      • 1 l bulionu warzywnego
      • 2 garście siekanego jarmużu
      • 50 g parmezanu

      Wykonanie:

      Bulion podgrzewamy i zostawiamy na małym gazie, by ciągle był gorący. Na 2 łyżkach oliwy i 2 łyżkach masła podsmażamy pokrojony w kostkę boczek. Po 5 minutach dodajemy obraną i pokrojoną w podobną kostkę dynię. Podsmażamy 10 minut, po czym dodajemy cebulę, również pokrojoną w kostkę. Kiedy cebula się zeszkli, wsypujemy ryż. Mieszamy, żeby połączyć wszystkie składniki i podlewamy białym winem. Czekamy, aż ryż wchłonie wino, mieszając od czasu do czasu. Dodajemy bulion, chochla po chochli, dopiero wtedy, gdy każda poprzednia zostanie w całości wchłonięta przez ryż. Kiedy ryż zacznie być miękki, dodajemy posiekany jarmuż, mieszamy i dalej podlewamy bulionem, do momentu aż ryż będzie gotowy. Na koniec dodajemy łyżkę masła i tarty parmezan. Wszystko razem jeszcze raz dokładnie mieszamy i wykładamy ciepłe na talerze.

      Risotto z dynią, boczkiem i jarmużem

      Wpis dodaję do akcji:

      Sposób na dynię 2015
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Risotto z dynią, boczkiem i jarmużem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      środa, 21 października 2015 11:38
  • niedziela, 18 października 2015
    • Ketchup pikantny

      W tym roku miałam w planach oprócz ketchupu z żółtych pomidorków jeszcze pikantny ketchup z papryczkami chilli i sos barbecue. W miarę upływu sezonu na przetwory, brakowało mi czasu i byłam przekonana, że te dwa ostatnie jednak nie powstaną. Któregoś dnia wspomniałam w domu, że pomidory lima u innych są po 2zł/kg, a u nas w mieście po 3,5zł! Babcia powiedziała, że kupi je na targu, bo widziała nawet po 1,80zł i będę mogła sobie zrobić ketchup i wykorzystać część papryczek chilli. Tak też zrobiła. Czy chciałam czy nie, czas musiał się znaleźć i pomidory trzeba było przetworzyć na ketchup. Koniec końców byłam bardzo zadowolona, że jednak się zmobilizowałam i mamy kolejne przetwory w swojej spiżarni. A największym plusem było to, że mój Mąż, który w tym sezonie próbował już kilku domowych ketchupów zrobionych przez różne osoby, powiedział, że ten jest najlepszy jaki jadł i muszę zrobić więcej, bo ta porcja nie wytrzyma nawet do zimy! Tym samym przekonał mnie, że warto podzielić się z Wami przepisem :) My ten ketchup jadamy nie tylko do grzanek i kanapek, ale też do chipsów w formie dipu. Naprawdę jest przepyszny, spróbujcie!

      Ketchup pikantny

      Składniki:

      • 2,2 kg pomidorów
      • 2-3 cebule
      • 3 ząbki czosnku
      • 4 papryczki chili
      • 4 łyżki oleju
      • 80 ml czerwonego octu winnego
      • 10 łyżeczek cukru
      • 1,5 łyżeczki musztardy
      • 1 i 3/4 łyżeczki soli
      • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu mielonego
      • 1/2 łyżeczki papryki ostrej
      • 1 łyżeczka papryki słodkiej
      • oregano
      • estragon

      Wykonanie:

      Pomidory sparzamy wrzątkiem i obieramy ze skóry. Wycinamy twarde trzpienie, po czym kroimy pomidory na ćwiartki lub nieregularne kawałki podobnej wielkości i umieszczamy w garnku. Podgrzewamy, mieszając od czasu do czasu, aż spora część płynu wyparuje. Przecieramy pomidory przez sitko, pozbywając się pestek. Jeśli ketchup jest jeszcze za rzadki, nadal podgrzewamy, nie zapominając o mieszaniu. Na oleju podsmażamy pokrojone w kostkę cebule, obrane, pokrojone w plastry ząbki czosnku i wypestkowane papryczki chilli. Przesmażamy przez ok. 5-10 minut, aż cebula się zeszkli i dodajemy do przecieru pomidorowego. Dodajemy ocet, cukier i musztardę. Blendujemy na gładką masę. Doprawiamy solą, pieprzem i paprykami. Kiedy uzyskamy pożądany smak, dodajemy posiekany estragon i oregano. Podgrzewamy jeszcze 5 minut, po czym gorący ketchup przekładamy do wyparzonych słoiczków. Zakręcamy mocno i pasteryzujemy przez 20 minut.

      Ketchup pikantny

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      niedziela, 18 października 2015 12:59
  • piątek, 16 października 2015
    • Zupa rybna na łososiu - dietetyczna

      Należę do osób, które kochają ryby. Kochają je jeść :) Jeśli jesteśmy w restauracji, która posiada w swoim menu zupę rybną, to pewne jest, że któreś z nas ją zamówi. Jadaliśmy już różne zupy rybne - chorwackie z dodatkiem ryżu, mieszane z 3 gatunków ryb, wigilijną zupę rybną z karpia, ale najbardziej do gustu przypadła nam zupa, którą zjedliśmy w karczmie w Ostródzie. Zupa rybna na łososiu, z dodatkiem przecieru pomidorowego - przepyszna! Potem jeszcze kilka razy trafiliśmy na pozornie podobną zupę, ale żadna nie smakowała tak, jak ta z Ostródy. W domu zrobiliśmy sobie jej kopię i możemy wracać do tego smaku bez konieczności podróżowania kilkuset kilometrów :)

      Zupa rybna na łososiu - dietetyczna

      Składniki:

      • Filet z łososia o wadze 400 - 500 g
      • 2 litry wody
      • 2 liście laurowe
      • 5 ziaren ziela angielskiego
      • nać selera
      • nać pietruszki (gałązka plus posiekana natka do podania)
      • gałązka lubczyku
      • 1 cebula
      • 1 łyżeczka oleju
      • 2 marchewki
      • 1 papryka czerwona
      • 3 ziemniaki
      • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
      • 2,5 łyżeczki soli (podzielone)
      • 1 łyżka papryki słodkiej
      • 1/4 łyżeczki papryki ostrej
      • 1/4 łyżeczki pieprzu czarnego mielonego

      Wykonanie:

      W 2 litrach wody gotujemy pokrojone na plastry marchewki z dodatkiem liści laurowych, ziela angielskiego, naci selera, pietruszki i lubczyku. Na oleju podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulę z dodatkiem papryki słodkiej, ostrej i koncentratu pomidorowego. Do zupy dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki i paprykę czerwoną. Doprawiamy łyżeczką soli. Kiedy warzywa zmiękną, dodajemy do nich łososia pokrojonego w kostkę i zmniejszamy gaz. Po 5 minutach dodajemy cebulę z przyprawami. Całość doprawiamy pieprzem i pozostałą solą. Gotujemy jeszcze przez ok. 10 minut na małym gazie, aby smaki się połączyły. Do każdej miseczki zupy dodajemy posiekaną świeżą natkę pietruszki. Można podać ze świeżym pieczywem.

      Zupa rybna na łososiu - dietetyczna

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Zupa rybna na łososiu - dietetyczna”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 16 października 2015 12:29
  • czwartek, 15 października 2015
    • Sambal oelek

      Sambal oelek (czyt. ulek) możecie kojarzyć ze sklepowych półek. To indonezyjski sos z papryczek chilli. W zasadzie najprostszy z rodziny tych sosów, bo składa się tylko z papryczek chilli, soli i soku z limonki. Niektóre źródła podają, że w zasadzie może być to tylko przecier z papryczek bez żadnych dodatków. Sambal oelek może stanowić później bazę do innych sambali. W sposób tradycyjny sambal przygotowuje się w kamiennych moździerzach. Ja swój przygotowałam w blenderze, bo rok temu próbowałam tradycyjnie i myślałam, że ręce mi odpadną! Tym razem miałam dużo więcej papryczek, więc nie było innej opcji :) Wy oczywiście możecie spróbować zmierzyć się z tradycją.

      Sambal oelek

      Składniki:

      • 270 g papryczek chilli
      • 2 limonki
      • 3 łyżeczki soli

      Wykonanie:

      Papryczki myjemy i osuszamy. Odcinamy górne, zielone części, a resztę kroimy na mniejsze kawałki i umieszczamy w misie blendera. Miksujemy, dodajemy sól i sok z limonek, po czym dokładnie wszystko jeszcze raz blendujemy. Ja załadowałam swój sambal do słoiczków i pasteryzowałam przez 20 minut. Wyszło mi 270 ml sosu.

      Sambal oelek

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      czwartek, 15 października 2015 07:45