Kulinarne kaprysy Karolki

Wpisy

  • środa, 30 września 2015
    • Placuszki z wołowiną i cukinią

      W mojej głowie utworzyła się wizja placuszków z wołowiną. Takich jak te jabłkowe, ale właśnie w słonej wersji z wołowiną. Widziałam, że ktoś  z domowników zerwał kolejne cukinie, więc uznałam, że dodam trochę do placków. W trakcie realizowania swojego pomysłu, miałam etapy zwątpienia. Masa mięsno - cukiniowa wyglądała przed smażeniem trochę jak bigos i zastanawiałam się co też mi z tego wyjdzie... A wyszło naprawdę niezłe jedzonko! Placuszki smakują według mnie trochę jak małe hamburgerki w jednym kawałku. Są sycące i świetnie nadają się np. do zabrania do pracy lub szkoły.

      Placuszki z wołowiną i cukinią

      Składniki:

      • 350 g mielonej wołowiny
      • 550 g cukinii (waga po wycięciu gniazd nasiennych)
      • 1 średniej wielkości cebula
      • 1,5 łyżeczki papryki słodkiej
      • 3 ząbki czosnku
      • 1/2 łyżeczki kurkumy
      • 1/2 łyżeczki papryki ostrej
      • 1 łyżeczka soli
      • 1,5 łyżeczki koncentratu pomidorowego
      • 1/2 łyżeczki pieprzu
      • 1 łyżka siekanego świeżego estragonu
      • 1-2 jajka
      • 1 szklanka mleka
      • 1/3 szklanki wody
      • 1,5 szklaki mąki pszennej
      • olej do smażenia

      Wykonanie:

      Cukinię myjemy, pozbawiamy gniazd nasiennych i ścieramy na tarce o małych oczkach, po czym odstawiamy na min. 10 minut. W tym czasie na łyżce oleju podsmażamy przez 3 minuty mięso mielone i cebulę pokrojoną w kosteczkę. Do mięsa dodajemy paprykę słodką i ostrą oraz koncentrat. Pozostawiamy do ostygnięcia. Odciskamy cukinię z wody i dodajemy do mięsa. Doprawiamy solą, kurkumą i pieprzem. Dodajemy 3 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku i siekany estragon. Wszystko dokładnie mieszamy. W dużej misce miksujemy razem jajko (lub jajka), mleko i wodę. Dodajemy mąkę i dokładnie mieszamy. Do powstałego ciasta dodajemy mięso z cukinią i dokładnie mieszamy. Na rozgrzany olej wykładamy po 2 łyżki powstałej masy formując placuszki i smażymy na rumiano z obu stron. Odsączamy na papierowym ręczniku. Podajemy z sosem, np. czosnkowym, jogurtowym, barbecue lub pomidorowym, choć wyśmienicie smakują nawet bez sosu. Nie liczyłam, ale na pewno wyszło mi co najmniej 10 sporej wielkości placuszków.

      Placuszki z wołowiną i cukinią

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Placuszki z wołowiną i cukinią”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      środa, 30 września 2015 13:27
  • wtorek, 29 września 2015
    • Marynowane chilli faszerowane serkiem śmietankowym

      Lubicie takie przekąski jakie oferują dyskonty i supermarkety? Faszerowane serkiem suszone pomidory albo papryczki zanurzone w oleju lub oliwie? Ja bardzo lubię takie papryczki i często stoją na moim imprezowym stole. Jak co roku, posialiśmy mnóstwo papryczek chilli i część z nich spróbowałam właśnie tak zamarynować. Nie muszę chyba mówić, że to świetna decyzja, bo nie dość, że w sklepie wychodzi za nie dużo drożej, to jeszcze nie wiadomo czego użyli do ich zakonserwowania. Ja użyłam papryczek chilli, bo takie miałam, ale dużo prościej będzie użyć innego rodzaju papryczek, np. czereśniowych, które łatwiej się oczyszcza i faszeruje. No i nie wypalają nam ust :)

      Marynowane chilli faszerowane serkiem śmietankowym

      Składniki:

      • 35 papryczek chilli
      • 125 g serka kremowego - użyłam Philadelphii
      • sól
      • pieprz
      • 3 ząbki czosnku
      • 1 - 1,5 szklanki mleka
      • ok. szklanki oleju

      Wykonanie:

      Po pierwsze i najważniejsze: do wykonania tych papryczek należy zaopatrzyć się w jednorazowe rękawiczki. Papryczki myjemy, odcinamy górną część (tę z zieloną końcówką) i delikatnie wydrążamy środki przy pomocy cienkiego nożyka. Usuwamy ziarenka i błonki. Tak przygotowane papryczki układamy w misce bądź garnuszku i zalewamy mlekiem, aż wszystkie będą nim w całości przykryte. Odstawiamy do lodówki na całą noc lub nawet dobę - w zależności od tego jak bardzo pikantne papryczki lubimy - dłuższe moczenie bardziej złagodzi smak chilli. Po upływie założonego czasu płuczemy papryczki, osuszamy i nadziewamy je doprawionym do smaku (sól, pieprz) serkiem śmietankowym po same brzegi. Nafaszerowane papryczki układamy ciasno w słoiku, co kilka papryczek wyciskając ząbek czosnku. Użyłam słoika o pojemności 0,5 l i zmieściło mi się w nim 35 papryczek. Całość zalewamy po brzegi gorącym olejem (takim, który prawie zaczyna się gotować - ostrożnie - bardzo gorące, trzeba uważać!). Mocno dokręcamy i stawiamy do góry dnem. Im dłużej papryczki będą czekały na konsumpcję, tym łagodniejszy będą miały smak. Uprzedzam, że są piekielnie pikantne, dlatego lepiej poczekać z ich zjedzeniem min. miesiąc od przygotowania.

      Marynowane chilli faszerowane serkiem śmietankowym

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Marynowane chilli faszerowane serkiem śmietankowym”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 września 2015 11:07
  • sobota, 26 września 2015
    • Kruche ciasto z budyniem i śliwkami

      W zeszłym lub poprzednim roku moja Teściowa kupiła w miejscowej piekarni ciasto ze śliwkami. Oczywiście, jestem ciastożerna, uwielbiam słodkości, ale jakoś nie skakałam pod sufit na myśl o śliwkach na kruchym cieście. Jak bardzo się pomyliłam! Od razu pognałam po kolejną porcję. Niestety, ciasto było w sprzedaży tylko w konkretne dni (choć to może jednak na moje szczęście - i mojej wagi). W tym roku postanowiłam zrobić sobie je w domu i mieć całą blachę dla siebie. I dla reszty domowników :) Szybko musiałam zrobić powtórkę, bo nie doczekało nawet do następnego dnia. Jest obłędne i idealnie wyważone między kwaskowością a słodkością :)

      Co do samego ciasta kruchego: proporcja mąki do tłuszczu powinna wynosić 2:1. Tak samo proporcja 2:1 tłuszczu do cukru, choć ta zasada nie jest tak żelazna jak tak pierwsza. Ciasto trzeba bardzo krótko wyrabiać, nie można go nadmiernie ogrzać. Do tradycyjnego ciasta kruchego NIE DODAJEMY PROSZKU DO PIECZENIA. Użycie mąki krupczatki, zamiast zwykłej mąki pszennej spowoduje, że ciasto będzie bardziej kruche.

      Kruche ciasto z budyniem i śliwkami

      Składniki na dużą blachę (25x40cm):

      • 800 g śliwek
      • 2 budynie śmietankowe z cukrem
      • 700 ml mleka
      • cynamon

      Ciasto

      • 500 g / 3 szklanki mąki pszennej bądź krupczatki (wtedy ciasto będzie bardziej kruche)
      • 250 g masła (BARDZO ZIMNEGO)
      • 6,5 łyżki cukru pudru
      • 4 żółtka

      Wykonanie:

      Śliwki myjemy, przekrawamy na pół i wyjmujemy z nich pestki. Przesianą mąkę siekamy nożem z zimnym masłem, potem dodajemy cukier puder i żółtka i szybko wyrabiamy ciasto. Dzielimy otrzymane ciasto na 2 porcje - 1/3 i 2/3 objętości i schładzamy w lodówce przez ok. 30 min. Podczas, gdy ciasto będzie się chłodzić, sporządzamy budyń według przepisu na opakowaniu, z zastrzeżeniem, że używamy do tego jedynie 700 ml mleka. Piekarnik nagrzewamy do 190 stopni (grzanie góra-dół). Większą część ciasta wykładamy na spód blachy wyłożonej papierem do pieczenia. Ja swoje ciasto starłam na tarce o dużych oczkach. Podpiekamy spód przez 10 minut, wyjmujemy, lekko chłodzimy i nakładamy na niego budyń (może być ciepły, ale nie gorący). Na warstwie budyniu układamy połówki śliwek - przekrojoną stroną do góry, skórką do dołu. Posypujemy szczyptą cynamonu. Na śliwki ścieramy pozostałe ciasto i wstawiamy ponownie do piekarnika na 30 minut. Po tym czasie zmieniamy opcję grzania na termoobieg i pieczemy jeszcze 10 minut. Dla wyjątkowych łasuchów można ostudzone ciasto posypać pudrem.

      Kruche ciasto z budyniem i śliwkami

       Wpis dodaję do akcji:

      Czas na śliwki
      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Kruche ciasto z budyniem i śliwkami”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      sobota, 26 września 2015 11:52
  • wtorek, 22 września 2015
    • Zapiekanka z cukinią, boczkiem, pomidorkami i kukurydzą

      Kiedyś, będąc na wakacjach w Stanach Zjednoczonych, sąsiadka poprosiła mnie o popilnowanie jej dwójki dzieci. Był to koszmar, za który obdarowała mnie ogromnymi cukiniami. Z tamtych cukinii przygotowaliśmy zapiekankę, którą co roku odtwarzam w swoim domu. Skoro moja cukinia nadal rodzi owoce, przyszła pora na tę zapiekankę.

      Zapiekanka z cukinią, boczkiem, pomidorkami i kukurydzą

      Składniki:

      • 2,5 bułki - zwykłe, nie kajzerki
      • 300 g boczku wędzonego
      • 1 cukinia ok. 750 g
      • 2 łyżki oleju
      • zioła prowansalskie
      • 1 puszka kukurydzy
      • 500 g pomidorków cherry
      • sól
      • pieprz
      • 3 jajka rozm. M
      • 60 ml mleka
      • 1 łyżeczka papryki słodkiej
      • 50 g parmezanu + na wierzch

      Wykonanie:

      Bułki pokroić w kostki i podpiec na suchej patelni. Odłożyć do miseczki. Wytrzeć patelnię i na oleju podsmażyć na niej pokrojony w kostkę boczek. Boczek wyciągamy łyżką cedzakową do kolejnej miseczki, a na tłuszczyku, który pozostał, podsmażamy wydrążoną cukinię pokrojoną w kostkę. Cukinię posypujemy ziołami prowansalskimi. W dużym naczyniu żaroodpornym mieszamy ostygnięte kawałki boczku, cukinii, odsączoną kukurydzę z puszki i pomidorki cherry pokrojone na ćwiartki lub połówki. Można doprawić lekko solą i pieprzem, ale z umiarem, bo te przyprawy będą też w zalewie jajecznej. Z rozbełtanych jajek, mleka, papryki słodkiej i tartego drobno parmezanu tworzymy zalewę. Doprawiamy ją solą i pieprzem. Wylewamy do naczynia i mieszamy dokładnie, żeby wszystkie kawałki się nią pokryły. Na koniec dodajemy kawałki bułki (wcześniej by za bardzo rozmiękły) i jeszcze raz dokładnie mieszamy. Pieczemy w 180 stopniach (góra-dół) przez 25 minut, potem wierzch posypujemy tartym parmezanem i pieczemy kolejne 5-10 minut.

      Zapiekanka z cukinią, boczkiem, pomidorkami i kukurydzą

      Wpis dodaję do akcji:

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (3) Pokaż komentarze do wpisu „Zapiekanka z cukinią, boczkiem, pomidorkami i kukurydzą”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      wtorek, 22 września 2015 19:59
  • środa, 16 września 2015
    • Zupa ogórkowa

      Zupę ogórkową każdy zna, nawet jeśli za nią nie przepada. Będąc małym dzieckiem strasznie się zdziwiłam, kiedy zobaczyłam na sklepowej półce przecier ogórkowy. U nas nigdy tego nie używaliśmy :) Każdego roku mamy swoje ogórki kiszone, które w okolicy uchodzą za najlepsze (mimo, iż ja za kiszonymi nie przepadam :P), dlatego nigdy nie poszliśmy na łatwiznę z kupnym przecierem. Nie wykluczam, że zrobię kiedyś swój przecier, domowy, ale po kupny nie sięgnę nigdy. Niedawno okazało się, że także mój Syn pokochał zupę ogórkową. Często robię ją dla niego na skrzydełkach z kurczaka, ale pyszna jest również na żeberkach wieprzowych. Najgorsze dla mnie w całym przygotowywaniu zupy ogórkowej jest tarcie świeżych, twardych warzyw korzeniowych. Dlatego wpadłam na pomysł, by lekko je obgotować, a dopiero później zetrzeć na tarce - jest o niebo lepiej!

      Zupa ogórkowa

      Składniki:

      • 600 g kurczaka lub żeberek wieprzowych - może być porcja rosołowa z dodatkiem skrzydełek, u mnie jednak były to same skrzydełka - 5 sztuk
      • 2 l wody
      • 4 ziela angielskie
      • 2 liście laurowe
      • 1 mały por
      • nać selera
      • kawałek selera
      • 1 pietruszka korzeniowa
      • 2 marchewki
      • 4 ziemniaki
      • sól
      • pieprz
      • 8 ogórków kiszonych - cała zawartość słoika 900ml
      • 2 - 3 łyżki wody z ogórków
      • 2 - 3 łyżki śmietany 18%

      Wykonanie:

      Jeśli zupę gotujemy na drobiu, to w garnku umieszczamy właśnie kawałki lub porcję z kurczaka, liście, ziela, pora, pietruszkę, marchewki i selera z nacią. Zalewamy 2 litrami wody. Jeśli jednak gotujemy na wieprzowych żeberkach, to najpierw gotujemy w 2 l wody żeberka, liście laurowe i ziela angielskie, a dopiero potem dodajemy warzywa, kiedy mięso zmięknie. Kiedy w warzywa będzie możliwe wbicie widelca (będą tylko lekko miękkie), wyciągamy je. Marchew, pietruszkę i selera ścieramy na tarce i wrzucamy z powrotem do zupy. Obieramy ziemniaki, kroimy w kostkę i również wrzucamy do zupy. Doprawiamy łyżeczką soli. Gotujemy do miękkości ziemniaków. Kiedy ziemniaki zmiękną, trzemy na tarce ogórki kiszone i dodajemy do zupy. Ja dodałam całą zawartość 900 ml słoika, czyli 8 ogórków. Jeśli dla kogoś zupa jest za mało kwaśna, dodajemy jeszcze 2-3 łyżki wody z tychże ogórków. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Na koniec zupę zabielamy kilkoma łyżkami zahartowanej śmietany. Jeśli podaję zupę ugotowaną na żeberkach, to obieram je z mięsa, a następnie drobię to mięso na kawałki i wrzucam do zupy, żeby przy nakładamy zupy każdemu trafiły się w równej ilości kawałki mięsa. Jeśli zupa ugotowana była na skrzydełkach, to do talerza wrzucam po skrzydełku. Przy zupie gotowanej na porcji rosołowej postępuję tak, jak przy żeberkach. Smacznego.

      Zupa ogórkowa

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      środa, 16 września 2015 10:55
  • niedziela, 13 września 2015
    • Pierogi (kluski) leniwe

      Niedawno byliśmy na obiedzie u mojej babci - podała nam pierogi leniwe. Okazało się, że mój Mąż nigdy wcześniej ich nie jadł. Byłam w szoku! Po kilku dniach od razu przygotowałam je dla niego jeszcze raz, żeby smak mu się utrwalił :)

      Dlaczego w ogóle coś, co wygląda jak typowe kluski nazywane jest pierogami?? Podobno właśnie dlatego, że skład leniwych jest taki sam jak pierogów z serem, tylko ciasto i farsz są tu wymieszane. Co za tym idzie - powinny być przygotowywane z samej mąki pszennej. Trzeba jednak uważać, żeby nie dodać jej za dużo, bo leniwe będą twarde. Jeśli nie zależy Wam na "tradycji" lub po prostu boicie się, że ciasto Wam się rozleci, możecie dodać odrobinę mąki ziemniaczanej w miejsce pszennej

      Pierogi (kluski) leniwe

      Składniki:

      • 500 g twarogu chudego
      • 2 jajka
      • 1 szklanka mąki pszennej
      • 1 łyżeczka cukru
      • szczypta soli
      • opcjonalnie 1-2 łyżki mąki ziemniaczanej

      Wykonanie:

      Twaróg rozcieramy z jajkami, cukrem i szczyptą soli. Dodajemy mąkę i po krótkim wyrobieniu ciasta (tylko do połączenia składników) formujemy z niego wałeczki, które kroimy ukośnie na mniejsze kawałki. Tak przygotowane leniwe gotujemy w osolonej wodzie kilka minut, aż wypłyną na powierzchnię wody. Podajemy ze smażoną na maśle śmietaną - tak podaje się u mnie w domu pierogi z serem, więc ja tam podaję leniwe, ale można je podać również ze zrumienioną na maśle bułką tartą.

      Pierogi (kluski) leniwe

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Pierogi (kluski) leniwe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 września 2015 09:00
  • piątek, 11 września 2015
    • Pesto z natki pietruszki

      Pietruszkowe pesto świetnie sprawdziło się w tostach z kurczakiem, dlatego postanowiłam zrobić sobie większy zapas, póki pietruszka jest jeszcze w naszym ogródku. Pesto z bazylii nie należy do moich ulubieńców, ale to pietruszkowe już bardziej przypadło mi do gustu. Jest dobre na grzanki, do kanapek, do makaronu, a nawet do słonych przekąsek :) Do tego wszystkiego jest tańsze niż z bazylii przygotujecie je w kilka minut! Możecie zapakować je w słoiczki i wtedy zatrzymać jego zapas na dłużej.

      Pesto z natki pietruszki

      Składniki:

      • 2 szklanki natki pietruszki (uciśniętej, a nie włożonej luźno)
      • 7 łyżeczek orzeszków piniowych
      • 7 łyżek oliwy z oliwek
      • 100 g parmezanu
      • 2 ząbki czosnku
      • sól
      • pieprz

      Wykonanie:

      Natkę pietruszki oczyszczamy - będziemy używać tylko listków, łodyżki wyrzucamy. Listki pietruszki, orzeszki piniowe i oliwę miksujemy w blenderze. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i starty drobno parmezan. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gotowe!

      Ja przygotowałam jeden słoiczek i nie pasteryzowałam go - wtedy należy zjeść go w przeciągu paru tygodni.

      Pesto z natki pietruszki

      Wpis dodaję do akcji:

      W roli głównej: natka pietruszki

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 11 września 2015 10:02
  • środa, 09 września 2015
  • poniedziałek, 07 września 2015
    • Konfitura z aronii (pozostałej po soku) w klimatach mojito

      Na początku muszę się przyznać, że dzisiejszy przepis był wielką niewiadomą i totalną improwizacją. Odciskając owoce do soku z aronii strasznie krajało mi się serce na myśl, że miałabym je wyrzucić... Postanowiłam je przerobić na konfiturę. Już od dłuższego czasu chciałam zmieszać aronię z miętą, myślałam o soku lub o konfiturze. Jako, że sok robiłam pierwszy raz, nie chciałam eksperymentować i zrobiłam go tylko z cytryną, ale ta konfitura i tak była wykorzystaniem czegoś, co już zostało raz użyte, więc mogłam sobie pozwolić na "szaleństwo". Dwa słoiczki dałam rodzicom - zachwycali się aromatem i bardzo smakował im mój wyrób. Całą rodziną lubimy raczej kwaskowe wyroby, niż te przesłodzone. Jeśli spodziewacie się czegoś w stylu kupnego, słodkiego dżemu to możecie poszukać innego przepisu, bo temu do niego daleko. Konfitura jest gęsta, kwaskowa i orzeźwiająca. Dla wielbicieli drinka mojito :)

      Konfitura z aronii (pozostałej po soku) w klimatach mojito

      Składniki:

      • Owoce aronii pozostałe po przygotowaniu z nich soku - waga początkowa: 2kg
      • 1 szklanka cukru
      • 1/2 szklanki cukru trzcinowego
      • 3 limonki
      • 700 g jabłek
      • 30 liści mięty

      Wykonanie:

      Odsączone z soku owoce przekładamy do garnka, zasypujemy cukrami i zaczynami podgrzewać. Z limonek wyciskamy sok i dodajemy do aronii. Jabłka obieramy, usuwamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę. Dodajemy do garnka razem z porwanymi na kawałki umytymi liśćmi mięty. Gotujemy wszystko do momentu, aż jabłka się rozpadną - pamiętamy o mieszaniu! Po tym czasie blendujemy mikserem na gładką masę i przekładamy do wyparzonych słoików. Dobrze zakręcamy i pasteryzujemy 10 min. Z podanych proporcji wychodzi 6 słoiczków 300 ml i jeden mniejszy.

      Konfitura z aronii (pozostałej po soku) w klimatach mojito

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Konfitura z aronii (pozostałej po soku) w klimatach mojito”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 września 2015 12:44
  • niedziela, 06 września 2015
    • Sok z aronii

      Czy wiecie, że aronia jest świetna na nadciśnienie? Czytałam o kuracjach, które skutecznie pomagają zwalczyć wysokie ciśnienie, a trwają od tygodnia do 6 tygodni, opierając się jedynie na piciu codziennie konkretnej dawki soku z aronii lub zjedzeniu jej owoców. Szczerze przyznam, że to naprawdę pomaga. Mój dziadek lubi sobie czasem usiąść przy krzaczku i zjeść garść aronii. Po paru dniach takiej konsumpcji okazało się, że ciśnienie spadło mu wręcz niebezpiecznie. On, jako wysokociśnieniowiec bierze regularnie leki na ten cel i musi teraz uważać z aronią, bo podwójne zbijanie ciśnienia też nie jest dobre. On musi zostać na lekach z innego powodu, ale Wam naprawdę polecam przy niewielkich kłopotach z wysokim ciśnieniem. Dodatkowo wyczytałam, że aronia zawiera tak ogromną ilość witamy B3 (PP), że aby dostarczyć ją organizmowi w inny sposób, trzeba np. 100-krotnie więcej cytryn, które też zawierają B3. Właściwości aronii można by wymieniać bardzo długo. Dla mnie cenną informacją jest, że zawarte w nich związki przyspieszają metabolizm, czyli spalanie tłuszczy i węglowodanów. A poza tym jest po prostu dobry :) Sok z aronii zrobiłam w tym roku po raz pierwszy, bo nasze krzaczki mają dopiero 2 lata. Mimo to, już udało nam się zerwać z nich 4,5 kg owoców! Jeśli zdecydujecie się skorzystać z tego przepisu, nie wyrzucajcie pozostałych po soku owoców, bo ja ze swoich zrobiłam jeszcze wspaniałą konfiturę z nutą a'la mojito - miętowo-limonkową. Jest pysznie, aromatycznie i zdrowo!

      Sok z aronii

      Składniki:

      • 2 kg aronii
      • 1 kg cukru
      • 4 szklanki wody
      • sok z 2 cytryn

      Wykonanie:

      Oczyszczoną i odszypułkowaną aronię wstawiamy do zamrażalnika na min. 24 godziny - moja mroziła się 3 dni, ale to po prostu z braku czasu na zrobienie soku :). Po wyjęciu z zamrażarki, aronię zasypujemy cukrem i czekamy, aż się odmrozi - potrwa to kilka godzin. Kiedy to nastąpi, zalewamy ją wodą i zaczynamy podgrzewać. Doprowadzamy do wrzenia i gotujemy jeszcze ok. 30 minut. Odstawiamy do ostygnięcia na kolejne kilka godzin - ja zostawiłam na całą noc, bo było już późno. Kolejnego dnia przelałam wytworzony sok przez durszlak (może być też duże sito) do mniejszego garnka, a pozostałe na durszlaku owoce dociskałam tłuczkiem do ziemniaków, aby puściły jeszcze sok. Jeśli chcecie mocniejszy sok, możecie przetrzeć owoce przez sito lub zblendować je, a potem odcisnąć przez gazę. Ja jednak zostawiłam owoce i przetworzyłam je na konfiturę - nic się u mnie nie zmarnuje :) Do powstałego soku dodajemy sok z cytryn, dokładnie mieszamy i przelewamy do wyparzonych słoiczków. Ja użyłam buteleczek po sokach marchewkowych, bo mają zakrętki i według mnie lepiej się z nich korzysta. I lepiej się prezentują :) Słoiki mocno zakręcamy i pasteryzujemy ok. 15 minut. Z tych proporcji wyszło mi ok. 2,2 l soku.

      Sok z aronii

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Sok z aronii”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      niedziela, 06 września 2015 11:20