Kulinarne kaprysy Karolki

Wpisy

  • środa, 30 grudnia 2015
    • Makowiec japoński (z jabłkami)

      Często mam tak, że na zakupach nachodzi mnie ochota na drożdżówkę z makiem. I okazuje się, że to jest spory problem, bo mało która drożdżówka ze sklepu mi smakuje. Zawsze maku jest jak na lekarstwo, a ciasto za suche. Nic przyjemnego. Na blogu Ostrej na słodko znalazłam przepis na ten makowiec japoński. Wiedziałam, że mi zasmakuje, bo przecież to prawie sam mak! I jeszcze ma być ciężki i wilgotny - dzięki jabłkom. Nie było inaczej, strasznie mi przypadł do gustu. Mój tata też bardzo go sobie chwalił, więc na pewno skorzystam z tego przepisu jeszcze nie raz. Jedyny problem był taki, że przepis był dla mnie niejasny. Pierwszy raz robiłam ciasto z makiem i nie wiedziałam nic o parzeniu maku. Samo stwierdzenie "sparzyć mak" dawało mi do zrozumienia, że wystarczy przelać go gorącą wodą. Nic bardziej mylnego - parzenie maku zajmuje najwięcej czasu z całego procesu przygotowania ciasta. Szkoda, że nie było to opisane. Niemniej jednak przepis był świetny, choć go troszkę zmodyfikowałam pod siebie. Spróbujcie koniecznie tego ciasta, mało pracy i mnóstwo przyjemności :) Na tegoroczne Święta Bożego Narodzenia zrobiłam japońskiego makowca już drugi raz i teraz wyszedł jeszcze lepszy, więc przekazuję Wam go z czystym sumieniem :)

      Makowiec japoński (z jabłkami)

      Składniki:

      • 400 g maku
      • 1 szklanka mleka
      • 2/3 szklanki wody
      • 300 g cukru
      • 240 g masła
      • aromat migdałowy (lub rumowy)
      • 600 g jabłek (waga po obraniu i wypestkowaniu)
      • 1 budyń śmietankowy
      • 130 g bakalii - skórka pomarańczowa, rodzynki, orzechy, migdały, płatki lub wiórki kokosowe
      • 8 łyżek kaszy manny
      • 9 jajek
      • 3 łyżeczki proszku do pieczenia

      Polewa

      • 100 g czekolady gorzkiej
      • 5 łyżek śmietany 30%
      • 1 łyżka masła
      • wiórki kokosowe - do posypania

      Wykonanie:

      W garnku zagotowujemy mleko i wodę, po czym zmniejszamy ogień do minimum. Mak przelewamy wodą na drobnym sicie, a po jej odcieknięciu, wrzucamy go do garnka z mlekiem i wodą. Mieszając od czasu do czasu, gotujemy przez 5 minut, a następnie zostawiamy pod przykryciem na ok. 2 godziny, aż płyn zostanie wchłonięty przez mak. Tak przygotowany mak mielimy przez maszynkę do mięsa na sitku z najmniejszym oczkiem - przynajmniej jeden raz, choć ja zmieliłam 3 razy i jest perfekcyjnie. Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni (góra-dół). Jajka rozdzielamy na żółtka i białka. Masło ucieramy z cukrem i żółtkami. Do powstałej masy dodajemy przemielony mak, kilka kropli aromatu, budyń i starte jabłka. W malakserze rozdrabniamy bakalie - u mnie to były płatki kokosowe, orzechy laskowe, rodzynki i skórka pomarańczowa. Bakalie powinny być bardzo drobno posiekane. Dodajemy je do maku, tak samo jak kaszę mannę i proszek do pieczenia. Białka ubijamy na sztywno i również dodajemy do masy. Wszystko delikatnie mieszamy i przekładamy do blachy o wymiarach 25x28 cm, wyłożonej uprzednio papierem do pieczenia. Pieczemy ok 50 minut do godziny. Po ostudzeniu smarujemy polewą (czekolada rozpuszczona w kąpieli wodnej, zmieszana ze śmietanką i masłem) i posypujemy wiórkami kokosowymi.

      Makowiec japoński (z jabłkami)

      Makowiec japoński (z jabłkami)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Makowiec japoński (z jabłkami)”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      środa, 30 grudnia 2015 09:39
  • wtorek, 29 grudnia 2015
    • Zupa z paluszkami surimi

      Bardzo lubię kuchnię orientalną. W każdej restauracji tego typu mój Mąż zawsze zamawia zupę. Jego ulubione to te kwaśno-pikantne, ja zaś wolę delikatniejsze. Nie wiem jak w tych lepszych, ale wiadomo, że w tych tańszych knajpach zupa z paluszkami krabowymi nie ma nic wspólnego z krabami. To właśnie sprawia, że łatwiej nam jest przygotować ją w domu. Skąd normalnie wzięłabym mięso kraba?! A paluszki surimi dostaniemy prawie wszędzie :) Swoją zupę przygotowałam na wywarze warzywno-drobiowym - jest delikatna, ale nadal lekko orientalna. W sam raz dla tych, którzy dopiero przekonują się do tego rodzaju potraw. Poczęstowałam nią mojego Tatę, który stwierdził, że świetnie będzie przygotować ją na Sylwestra. Przekonał mnie, że to może być dobry pomysł, więc przekazuję Wam ten przepis już dziś, byście mogli zaserwować ją swoim gościom w ostatnią noc 2015 roku :)

      Zupa z paluszkami surimi

      Składniki na 4 porcje:

      • 3 nóżki z kurczaka
      • 2 marchewki
      • 1/2 pietruszki
      • 1/2 cebuli
      • kawałek pora
      • 2 liście laurowe
      • 3 kulki ziela angielskiego
      • 100 g surimi
      • 3 łyżki octu ryżowego
      • 1 łyżeczka cukru
      • 1,5 łyżeczki mąki ziemniaczanej
      • chilli
      • 1,5 łyżki sosu sojowego
      • sól
      • szczypior z dymki
      • 50 g cienkiego makaronu ryżowego

      Wykonanie:

      Warzywa i nóżki z kurczaka zalewamy 1,5 litra wody. Dodajemy ziele angielskie i liść laurowy. Gotujemy do miękkości na małym gazie - potrzebny nam delikatny wywar. [Jeśli mamy w domu gotowy rosół, możemy go wykorzystać i nie sporządzać wywaru.] Wyciągamy z garnka mięso i warzywa. Po gotowaniu powinno nam zostać ok. 750 ml wywaru. Do ciepłego wrzucamy pokrojone paluszki surimi - ok. 80 g i zmniejszamy ogień do minimum, a po 5 minutach wyłączamy go całkowicie. Zupę doprawiamy octem ryżowym, cukrem, sosem sojowym, chilli i ewentualnie solą. Odlewamy pół szklanki płynu z naszej zupy i rozrabiamy w niej mąkę ziemniaczaną. Kiedy nie będzie grudek, przelewamy całość do garnka. Teraz zupę należy ponownie podgrzać, ale nie wolno dopuścić do gwałtownego gotowania - chodzi tylko o jej zagęszczenie. W międzyczasie zalewamy wrzątkiem makaron ryżowy i odstawiamy na 3-4 minuty. Po tym czasie odcedzamy go i kroimy na kilkucentymetrowe kawałki. Do miseczek przekładamy: porcję makaronu ryżowego, kawałki marchewki wyciągniętej uprzednio z wywaru, po 2 plasterki pora i pozostałe kawałki surimi. Zalewamy zupą i posypujemy posiekanym szczypiorem dymki. Warto podać osobno sos sojowy, aby każdy w razie potrzeby mógł sobie odpowiednio doprawić swoją porcję. Smacznego!

      Zupa z paluszkami surimi

      Zupa z paluszkami surimi

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 grudnia 2015 15:15
  • poniedziałek, 28 grudnia 2015
    • Śledzie z suszonymi pomidorami, ziołami i czosnkiem

      W tym roku zobowiązałam się Teściowi, że przygotuję dla niego śledzie na Wigilię. Poprosił mnie o śledzie z suszonymi pomidorami, bo takie czasem kupował w słoiku. Przeczytałam ich skład i spróbowałam zrobić takie w swojej kuchni. Choć nie mam porównania do tych kupnych, bo osobiście ich nie jadłam, to według mnie te, które przygotowałam wyszły bardzo pyszne.

      Śledzie z suszonymi pomidorami, ziołami i czosnkiem

      Składniki:

      • 600 g filetów śledziowych a'la matjas
      • 1/2 szklanki wody
      • 3 łyżki octu
      • 2 cebule
      • 2 ząbki czosnku
      • pół słoiczka suszonych pomidorów z ziołami
      • pol słoiczka oleju z ziołami po suszonych pomidorach
      • 3/4 łyżeczki majeranku
      • pieprz
      • olej słonecznikowy (do dopełnienia)

      Wykonanie:

      Śledzie moczymy w wodzie, aby pozbawić je słonego smaku. Kiedy się wymoczą, zalewamy je octem wymieszanym z połową szklanki wody. Po 30 minutach odlewamy nadmiar płynu ze śledzi, ale już ich nie płuczemy. Cebule kroimy w kostkę i przelewamy wrzątkiem, a następnie zimną wodą. Odcedzone dodajemy do śledzi, tak samo jak przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Pół słoiczka suszonych pomidorów kroimy drobno w kostkę i dodajemy do śledzi. Śledzie zalewamy połową słoiczka oleju po suszonych pomidorach (wersja z ziołami). Pisząc "pół słoika" mam na myśli pusty słoik po suszonych pomidorach, który jest do połowy wypełniony olejem. Całość doprawiamy majerankiem i pieprzem, układamy w naczyniu i zalewamy olejem do dopełnienia. Wstawiamy do lodówki na minimum dobę, aby smaki się przegryzły, a po tym czasie ewentualnie doprawiamy jeszcze raz do smaku.

      Śledzie z suszonymi pomidorami, ziołami i czosnkiem

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 28 grudnia 2015 11:59
  • środa, 23 grudnia 2015
    • Kandyzowana skórka pomarańczowa

      Jeśli ktokolwiek by mnie spytał, to nie znoszę kandyzowanych owoców. Ale przygotować trzeba umieć wszystko :) W tym roku przed Świętami zmierzyłam się z kandyzowana skórką pomarańczową i przyznam się, że nawet zaczęłam ją podjadać :) W związku z powyższym uważam, że wyszła dobrze i mogę polecić ją szerszemu gronu:)

      Kandyzowana skórka pomarańczowa

      Składniki:

      • skórki z 4 dużych pomarańczy lub 5 mniejszych
      • 1 szklanka cukru
      • kilka łyżek wody

      Wykonanie:

      Skórki szorujemy i wyparzamy, po czym wkładamy do miski z wodą (ja musiałam swoje skórki "nazbierać", bo nie zjadłam od razu tylu pomarańczy, więc na uzbieranie czekały w wodzie), która przechowujemy w lodówce. Na drugi dzień z wymoczonych skórek odkrajamy białą, gorzką część. Zauważyłam, że łatwiej było wyciąć białe części ze skórek, które dłużej się moczyły. Oczyszczone skórki kroimy w paski, a potem w kosteczkę. Wkładamy posiekaną skórkę do garnka, zalewamy wrzątkiem tak, żeby wszystko było dobrze przykryte i gotujemy 5-10 minut. Po tym czasie odcedzamy skórki. Obgotowałam skórki tylko raz, bo wcześniej długo się moczyły w wodzie i już wtedy częściowo pozbyły się swojej goryczki. Dla tych, którzy nie moczyli skórek, zalecam podwójnie obgotowanie ich przed smażeniem w cukrze. Na patelnię wsypujemy cukier i podlewamy go 3-4 łyżkami wody. Dodajemy skórki i smażymy bez przykrycia, mieszając od czasu do czasu, aby się równomiernie pokrywały syropem i nie były przypalone. Kiedy woda z syropu wyparuje, a skórki zrobią się szkliste, zdejmujemy je z patelni, odcedzamy i przekładamy do słoiczka. Przechowujemy w lodówce.

      Kandyzowana skórka pomarańczowa

      Kandyzowana skórka pomarańczowa

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      środa, 23 grudnia 2015 16:32
  • poniedziałek, 21 grudnia 2015
    • Piernik - przepyszny!

      Nie jestem fanką piernika. To ciasto nigdy w naszej rodzinie nie należało do ulubionych, więc (wstyd przyznać) nie przygotowywaliśmy go na Święta Bożonarodzeniowe. W zeszłym roku przepis z Kwestii Smaku wykorzystała moja teściowa. Piernik wyszedł bardzo dobry i zrobiłam go na Wigilię u moich rodziców. W tym roku też pokusiłam się o ten wypiek, ale tak jak rok temu, zrezygnowałam z dodatku kawy. Dopiero przekonałam się do mocnego smaku przypraw korzennych, a jeszcze kawa do tego.. to już by było za wiele :) Oczywiście, możecie skorzystać z oryginału i dodać kawę rozpuszczalną.

      Piernik - przepyszny!

      Składniki:

      • 125 g masła
      • 1 szklanka cukru
      • 2 łyżki miodu
      • 2 łyżki powideł śliwkowych
      • 4 łyżeczki przyprawy do piernika
      • 1 łyżeczka cynamonu
      • 2 łyżki kakao
      • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
      • szklanka mleka
      • 2 jajka
      • 2 szklanki mąki pszennej
      • powidła śliwkowe do przełożenia

      Polewa

      • 90 g czekolady deserowej
      • 5 łyżek śmietany 30%
      • 1 łyżka masła

      Wykonanie:

      Nagrzewamy piernik do 175 stopni (góra-dół). W dużym, szerokim garnku roztapiamy masło z cukrem. Zanim masło się roztopiło, umieściłam w jednej miseczce miód, 2 łyżki powideł, przyprawę do piernika, cynamon i kakao, w drugiej roztrzepałam jajka, a do szklanki nalałam mleka, żeby potem sprawniej dodawać składniki. Kiedy masło było roztopione dodałam zawartość pierwszej miski z miodem, powidłami i przyprawami. Podgrzewałam jakiś czas, ciągle mieszając, aż miód się rozpuścił, bo mój był naturalny i już zaczynał się krystalizować. Kiedy masa była gładka, zdjęłam garnek z ognia i odczekałam chwilę, żeby temperatura masy lekko spadła. Nadal mieszając, dodałam po kolei sodę, mleko i jajka. Upewniłam się, że składniki są dobrze połączone i zaczęłam przesiewać do garnka mąkę. To była najtrudniejsza część, bo jedną ręką trzeba partiami dodawać mąkę, a drugą ciągle mieszać, żeby nie było grudek. Jeśli masa nie ma grudek, to przelewamy ją do wyłożonej papierem keksówki o wymiarach 12 x 30 cm i wstawiamy do nagrzanego piekarnika. Pieczemy do suchego patyczka przez ok. 35-40 minut (moja blacha była większa niż w oryginale, dlatego czas pieczenia się skrócił). Gotowe ciasto trzeba kompletnie wystudzić, a kiedy już tak się stanie, należy przeciąć je wzdłuż i przesmarować powidłami. Po złożeniu ciasta, przygotowujemy polewę: w kąpieli wodnej rozpuszczamy czekoladę, dodajemy do niej śmietankę i masło. Mieszamy, aż masa będzie gładka. Polewamy nią ciasto i dekorujemy wedle uznania, np. posiekanymi bakaliami lub perełkami. Po wystudzeniu polewa dobrze się zsiądzie i unikniemy zabrudzeń przy krojeniu.

      Piernik

      Piernik

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Piernik - przepyszny!”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 21 grudnia 2015 11:35
  • niedziela, 20 grudnia 2015
    • Śledzie w oleju

      W Wigilię Świąt Bożego Narodzenia jemy potrawy postne, bez mięsa. Na naszym stole zawsze jest kilka rodzajów śledzi. Od dawna możecie skorzystać z mojego przepisu na śledzie z żurawiną, ale zorientowałam się, że nie ma jeszcze podstawowego przepisu na śledzie w oleju, które w zasadzie są bazą do innych wariacji na temat śledziowy. Szybko się poprawiam i serwuję ten przepis :)

      Śledzie w oleju

      Składniki:

      • 700 g filetów śledziowych
      • 1,5 - 2 cebule
      • pieprz
      • olej, ok. pół szklanki
      • liść laurowy
      • mleko (opcjonalnie)

      Wykonanie:

      Śledzie moczymy w wodzie lub w mleku. W mleku szybciej pozbędą się słonego smaku, ale jeśli Wam się nie spieszy, to spokojnie możecie moczyć je w wodzie. Oczywiście konieczne jest zmienianie wody co jakiś czas. Wymoczone i odsączone śledzie kroimy w ukośne paski. Cebule kroimy w kostkę lub w paski i przelewamy wrzątkiem. Po odsączeniu dodajemy do śledzi, doprawiamy pieprzem (najlepiej świeżo zmielonym), mieszamy i zalewamy całość olejem. Wstawiamy do lodówki co najmniej na całą noc, żeby smaki się przegryzły. Do naczynia ze śledziami można dorzucić listek laurowy.

      Śledzie w oleju

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Śledzie w oleju”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      niedziela, 20 grudnia 2015 15:15
  • sobota, 19 grudnia 2015
    • Ciasto marchewkowe

      Z zamiarem upieczenia ciasta marchewkowego nosiłam się już od dawna. Jest ono bardzo popularne w zachodnich krajach, ale w Polsce również zapisało się w tradycji, o czym mało kto wie. Nasz marchwiak, bo tak się to ciasto zwykło nazywać, zawierał nie tylko marchew i orzechy, ale także bakalie - głownie rodzynki. Dla mnie jednak to już za dużo i wolę ciasto marchewkowe bez tylu dodatków. Pierwszy raz piekłam je na tegoroczną Barbórkę i wszystkim przypadło do gustu, dlatego ośmielam się przedstawić je Wam jako moją propozycję na Święta Bożego Narodzenia (Choć możecie piec je o dowolnej porze roku :) ).

      Ciasto marchewkowe

      Składniki:

      • 1,5 szklanki cukru
      • 2 cukry waniliowe po 15 g
      • 4 jajka
      • 1 pełna po brzeg szklanka oleju
      • 3 szklanki startej marchewki - ok. 6 marchewek
      • 2,5 szklanki mąki pszennej
      • 1,25 łyżeczki cynamonu
      • 0,5 łyżeczki gałki muszkatołowej
      • 0,5 łyżeczki imbiru
      • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
      • opcjonalnie orzechy

      Lukier z serka kremowego

      • 125 g serka kremowego, np. philadelphia
      • 2/3 szklanki cukru pudru
      • 20 g zimnego masła
      • 2 łyżki gęstej śmietany

       

      Wykonanie:

      Piekarnik nagrzewamy do 175 stopni (opcja góra-dół). Jaja ucieramy z cukrem i cukrami waniliowymi. Kiedy powstanie jasna masa, ciągle miksując, wlewamy strużką olej. Po chwili miksowania dodajemy startą na grubych oczkach marchewkę i mieszamy całość szpatułką. Na koniec dodajemy przesianą mąkę, cynamon, imbir, gałkę i proszek do pieczenia. Możemy też dodać ok. 50 g drobno mielonych orzechów, ale ja ich nie dodawałam. Całość jeszcze raz dokładnie mieszamy szpatułką i wylewamy na wyłożoną papierem formę do pieczenia o wym. 25x28 cm. Pieczemy przez ok. 35 min do suchego patyczka. Po ostudzeniu dekorujemy ciasto cukrem pudrem, polewą lub lukrem z serka. Ja wybrałam lukier z serka i startą marchew, choć różnego rodzaju orzechy również będą pasować. Wszystkie składniki na lukier umieściłam w pojemniku blendera i zmiksowałam do uzyskania gładkiej konsystencji. Po udekorowaniu ciasta umieściłam je w lodówce na godzinę.

      Ciasto marchewkowe

      Przepis na ciasto i lukier pochodzi z tego filmiku na youtube. Do przepisów zostały wprowadzone zmiany.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Ciasto marchewkowe”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      sobota, 19 grudnia 2015 12:19
  • poniedziałek, 14 grudnia 2015
    • Makaron z białym serem

      Co Wam najmocniej zapadło w pamięć ze stołówkowych obiadów w szkole? Mnie pierogi ruskie - ogromne, pyszne, mocno okraszone; ohydne kotlety z panierowanej mortadeli i słodki makaron z białym serem. Niedawno przypomniał mi się ten makaron, więc postanowiłam go sobie przygotować. Ostatni raz jadłam go tak dawno, że nie wiem czy smakuje podobnie do tego stołówkowego, ale jest przesmaczny. Taka porcja wystarczy dla 2-3 osób w zależności od tego, jak bardzo są głodne :)

      Makaron z białym serem

      Składniki:

      • 200 g makaronu świderki
      • 150 g twarogu półtłustego
      • 1 cukier waniliowy (15 g)
      • 2 łyżki cukru
      • 2 łyżki śmietany 30%
      • sól

      Wykonanie:

      Makaron gotujemy w osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu po czym odcedzamy i pozostawiamy w garnku, w którym się gotował. Dodajemy do niego śmietanę, cukier i cukier waniliowy. Dokładnie mieszamy. Na makaron kruszymy twaróg i jeszcze raz delikatnie wszystko mieszamy. Wykładamy na talerze i spożywamy póki jest ciepłe :-) 

      Makaron z białym serem

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Makaron z białym serem”
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 14 grudnia 2015 13:44
  • piątek, 11 grudnia 2015
    • Sałatka babci Ani - z jajkiem, porem i ogórkiem konserwowym

      Tę prostą sałatkę bardzo często robi moja Babcia. Babcia Ania :) Prawie na każdej imprezie jaką wyprawia, możemy się spodziewać, że ugości nas między innymi tą sałatką. I bardzo dobrze, bo sałatka jest przepyszna :) Ja najbardziej lubię ją przygotowywać na kolację, ale czasem robię ją również na posiadówki ze znajomymi.

      Sałatka babci Ani - z jajkiem, porem i ogórkiem konserwowym

      Składniki:

      • 5 jajek
      • 1 por (biała część)
      • 3-4 ogórki konserwowe
      • 3 łyżki majonezu
      • sól
      • pieprz

      Wykonanie:

      Jajka gotujemy na twardo. Obrane i ostudzone kroimy w kostkę. Pora kroimy drobno (na pół i na plastry), przekładamy na sitko i przelewamy wrzątkiem. Odsączamy i dodajemy do jajek. Ogórki kroimy w podobną kostkę do jajka. Dodajemy majonez, przyprawiamy solą i pieprzem, mieszamy. Wkładamy sałatkę do lodówki, by się schłodziła, a smaki zmieszały. Można jeść ją samą lub na pieczywie, ale pasuje również jako dodatek do pieczonego kurczaka - lubię ją jeść na kolację razem z mięsem, które zostaje z obiadu :)

      Sałatka babci Ani - z jajkiem, porem i ogórkiem konserwowym

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      piątek, 11 grudnia 2015 12:02
  • wtorek, 08 grudnia 2015
    • Naleśniki

      Prawie każdy wie jak zrobić ciasto naleśnikowe. I zdecydowana większość robi to dodając składniki "na oko", do uzyskania właściwej konsystencji. Ale co z tymi, których zabrakło w gronie "prawie wszystkich"? Mowa o tych, którzy nigdy naleśników nie smażyli i nie wiedzą jaka to jest ta "właściwa konsystencja". Tak, takich osób pewnie jest mało, ale pomyślmy o wszystkich mężach i dzieciach, które nigdy wcześniej tego nie robiły, a chcą spróbować. Przede wszystkich warto przekazać im pewne podstawowe informacje... Jeśli będziemy smażyć naleśniki z ciasta na samym mleku (a nie mleku z wodą), to naleśniki mogą wyjść twarde. Jeśli użyjemy wody gazowanej, to naleśniki będą delikatniejsze. Jeśli rozdzielimy jajka i dodamy ubite białka do masy na sam koniec, to naleśniki będą cudownie puszyste. To jest przepis podstawowy, z najmniejszymi proporcjami, które można dowolnie pomnożyć. Dla mnie najlepsze są te naleśniki smażone na patelni posmarowanej kawałkiem słoniny przed każdym smażeniem, ale można je smażyć też na oleju lub dodać 1-2 łyżki oleju do ciasta i smażyć naleśniki na nieprzywieralnej patelni bez tłuszczu.

      Naleśniki

      Składniki:

      • 1 jajko
      • 1 szklanka mleka
      • 0,5 szklanki wody
      • 1 czubata szklanka mąki pszennej
      • szczypta soli
      • do smażenia olej lub słonina

      Wykonanie:

      Jajko ubijamy ze szczyptą soli, a następnie łączymy z mlekiem i wodą. Dodajemy stopniowo mąkę, ciągle mieszając, aby nie było żadnych grudek. Rozgrzaną patelnię smarujemy kawałkiem słoniny lub olejem i smażymy na niej z obu stron naleśniki, nakładając ciasto chochlą. Podajemy z dżemem, serkiem, owocami lub kremem zwinięte w rulony lub trójkąty. W zależności od wielkości patelni i grubości naleśników, z tych proporcji wychodzi ok. 8 sztuk.

      Naleśniki

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Kategoria:
      Autor(ka):
      karolina_2312
      Czas publikacji:
      wtorek, 08 grudnia 2015 12:02